Ostatni oficjalny bilans mówił o 21 ofiarach śmiertelnych. O co najmniej 66 zabitych informowali z kolei już w ubiegłym tygodniu obrońcy praw człowieka.

Reklama

Większość ofiar zginęła w czasie tłumienia trwających od grudnia gwałtownych protestów, w czasie których funkcjonariusze strzelali do demonstrantów.

Szef MSW powiedział w poniedziałek w publicznej telewizji, że wśród zabitych figuruje wielu członków służb bezpieczeństwa. Agencja AFP zastrzega, że Friaa nie sprecyzował, czy funkcjonariusze zginęli w czasie starć z demonstrantami, czy z ręki członków zbrojnych milicji lojalnych wobec obalonego prezydenta.

Według ministra na skutek zamieszek tunezyjska gospodarka straciła 3 miliardy dinarów (równowartość 1,6 miliarda euro). W wyniku niepokojów w kraju niemal całkowicie zamarł przemysł turystyczny, który zapewnia 6,5 proc. PKB i zatrudnia 350 tys. ludzi.

Friaa poinformował, że zdewastowanych zostało m.in. 85 posterunków policyjnych, 43 banki, 13 siedzib władz miejskich, kilkanaście fabryk i ponad 60 sklepów.

Gwałtowne protesty przeciwko biedzie, bezrobociu i złym warunkom życia wybuchły po śmierci 26-letniego Tunezyjczyka, który podpalił się po odebraniu mu wózka z warzywami i owocami przez policję; mężczyzna nie miał licencji na ich sprzedaż.

W poniedziałek premier Mohammed Ghannuszi ogłosił utworzenie rządu jedności narodowej, w którym otrzymali stanowiska trzej przywódcy partii opozycyjnych.