W trakcie wizyty w jednostce wojsk inżynieryjnych Łukaszenka nawiązał do 19 grudnia 2010 roku, gdy w wieczór po wyborach prezydenckich odbyła się w Mińsku demonstracja opozycji, rozbita przez siły bezpieczeństwa.

Reklama

"Przeciwko naszemu krajowi był organizowany spisek (...), obroniliśmy ustrój konstytucyjny, dobrobyt i niezależność Białorusi (...); chwała Bogu, że nie przyszło nam użyć sił zbrojnych" - oznajmił. Kontynuował: "Jeśli obrót sytuacji byłby taki, że pojawiłaby się w naszym kraju groźba przewrotu, zagrożenie dla dziesięciomilionowego narodu, to nie zawahałbym się użyć sił zbrojnych".

Łukaszenka powtórzył w poniedziałek, że ogromna część funduszy na wydarzenia 19 grudnia szła z Niemiec i Polski, a także przez inne państwa, i tam przygotowywane były programy obalenia władzy na Białorusi.

Dodał: "Dziś na nas naciskają, straszą nas jakimiś sankcjami gospodarczymi, i na to chcę powiedzieć wprost: Jeśli ktoś z naszego otoczenia chce mieć na Białorusi Czeczenię na Zachodzie, to nie jest to problem - ale będzie trudniej, niż w Czeczenii".