Dziennik Gazeta Prawana logo

Jeszcze nie wygrali z Kadafim, a już się kłócą

29 sierpnia 2011, 15:40
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Koalicja libijskich rebeliantów już się pokłóciła. Rebelianci z Misraty nie akceptują nowego szefa władz bezpieczeństwa - byłego generała wojsk Kadafiego. Bojownicy z zachodniej części Libii skarżą się, że ich wysiłki nie zostały docenione, a zwycięstwo przypisały sobie plemiona z wschodu kraju.

Szef Narodowej Rady Libijskiej (NRL), zwany też premierem - Mahmud Dżebril wyznaczył Albarraniego Szkala, byłego generała armii Kadafiego, na szefa władz bezpieczeństwa w Trypolisie. W Misracie w zachodniej Libii, na tamtejszym Placu Męczenników, w poniedziałek rano ok. 500 osób demonstrowało przeciwko tej nominacji.

Powstańcze władze Misraty skierowały protest do NRL grożąc, że oddziały z tego miasta, działające obecnie w Trypolisie, nie podporządkują się Szkalowi, jeśli Rada zatwierdzi jego nominację. Mieszkańcy Misraty oskarżają Szkala o to, że dowodził jednostkami, które wiosną oblegały miasto i ostrzelały dzielnice mieszkaniowe z ciężkiej broni, terroryzując ludność i zabijając kilkaset osób. Wskazują, że gen. Szkal był dowódcą operacyjnym 32. Brygady dowodzonej przez syna Kadafiego - Chamisa.

W maju Szkal przeszedł na stronę powstańców w Bengazi. "Dżibril, który kieruje władzą wykonawczą NRL, urzędującej już w Trypolisie, dąży do utworzenia reprezentatywnej administracji. Popiera go w tym brytyjski minister obrony Liam Fox, który w wywiadzie dla telewizji al-Dżazira powiedział ostatnio, że duże znaczenie ma to, by Rada nie wykluczała byłych funkcjonariuszy Kadafiego" - napisał "Guardian".

Brytyjski dziennik uważa, że Londynowi bardzo zależy na tym, by "uniknąć powtórki irackiego błędu", gdy usuwanie członków partii Baas z administracji Iraku doprowadziło do chaosu. Jednak mieszkańcy Misraty sądzą, że zgoda na to, by dawni wysoko postawieni współpracownicy reżimu zajmowali kluczowe stanowiska w aparacie bezpieczeństwa, nie jest rozwiązaniem - dodaje gazeta.

Do pęknięcia między Misratą a NRL doszło na podłożu szerszych nieporozumień. Niektórzy powstańcy z zachodniej Libii oskarżają Radę o to, że reprezentuje interesy wschodu (Cyrenajki), a nie kraju jako całości - zaznacza "Guardian". Rada wojskowa Misraty odmawia podporządkowania się rozkazom NRL, a część powstańców z Misraty uważa, że ich wkład w zajęcie Trypolisu nie został przez Radę właściwie doceniony - pisze brytyjski dziennik.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj