Dziennik Gazeta Prawana logo

Waszyngton żąda od Libii wydania terrorysty

29 sierpnia 2011, 20:58
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Waszyngton zaczyna wystawiać rachunki libijskim powstańcom. Amerykańscy politycy żądają wydania śmiertelnie chorego terrorysty, który doprowadził do zniszczenia samolotu nad Lockerbie. Powstańcy twierdzą jednak, że nie wydadzą Zachodowi żadnego ze swych obywateli.

W poniedziałek znany prawicowy polityk, były ambasador USA przy ONZ John Bolton wezwał nowe władze Libii do wydania odpowiedzialnego za zamach Abdela Basseta al-Megrahi. Wcześniej zaapelowało o to samo dwoje senatorów ze stanu Nowy Jorku Charles Schumer i Kirsten Gillibrand. "Współczucie jest tu całkiem nie na miejscu. Pomyślcie o 259 pasażerach i załodze samolotu PanAm, którzy ponieśli śmierć spadając z wysokości 10 km i wtedy zapytajcie mnie, czy ten człowiek zasługuje na współczucie" - powiedział Bolton w telewizji Fox News.

Poprzedniego dnia przedstawiciel Narodowej Rady Libijskiej Mohammed al-Alagi powiedział, że al-Megrahi nie zostanie wydany USA. "Nie wydamy żadnego libijskiego obywatela. To Kadafi wydawał libijskich obywateli. Al-Megrahi został już raz osądzony i nie będzie sądzony ponownie" - oświadczył al-Alagi, minister sprawiedliwości w powstańczym rządzie libijskim.

Al-Megrahi, za rządów Muammara Kadafiego agent libijskich służb specjalnych, zorganizował podłożenie bomby w samolocie PanAm, który eksplodował nad Lockerbie w Szkocji. Został wydany Szkocji przez Kadafiego pod naciskiem sankcji wobec Libii i skazany na dożywocie. Po 10 latach zwolniono go, kiedy w więzieniu zachorował na raka prostaty. Lekarze powiedzieli, że ma przed sobą najwyżej 3 miesiące życia.

W Libii al-Megrahiego powitano w 2009 roku jak bohatera. Okazało się, że nie umarł, jak rokowali lekarze. Komentowano, że rząd Szkocji (mającej autonomię w Zjednoczomnym Królestwie) zwolnił go pod naciskiem rządu Wielkiej Brytanii, której zależało na kontraktach naftowych w Libii. Bolton przypomniał, że w więzieniu w Szkocji al-Megrahi odsiedział "po dwa tygodnie za każdego zamordowanego przez siebie człowieka". "Dwa tygodnie za morderstwo to nie jest sprawiedliwy wyrok" - powiedział.

Telewizja CNN pokazała w niedzielę wieczorem relację z Libii, gdzie jej korespondent Nick Robertson odnalazł dom al-Megrahiego. Po 20 minutach czekania wpuszczono go tam. Al-Megrahi leżał na łóżku pod tlenem. Jego rodzina poinformowała Robertsona, że znajduje się w stanie śpiączki. Korespondent powiedział, że chory agent "wygląda bardzo źle", ale dodał, że nie jest pewien czy cała scena nie została dla niego zaaranżowana w czasie, gdy przez 20 minut czekał na wejście do domu.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj