63-letnia kobieta zniszczyła wstęgę z napisem "Tarasowi Szewczence od Wiktora Janukowycza", wycinając z niej imię i nazwisko szefa państwa. Do incydentu doszło 24 sierpnia, podczas zakazanej przez władze demonstracji opozycji, poświęconej 20. rocznicy ukraińskiej niepodległości. MSW podało, że skazana emerytka nie tylko uszkodziła wstęgę, ale i "używała przy tym wulgarnych słów".

Reklama

"Ten wyrok to nic innego, jak zastraszanie obywateli przed wyrażaniem własnych opinii i przekonań. Jest to jedna z oznak dyktatury, która wprowadzana jest na Ukrainie" - skomentował decyzję sądu deputowany opozycyjnego Bloku byłej premier Julii Tymoszenko, Serhij Sas. W związku ze złamaniem przez opozycję zakazu demonstracji w Dniu Niepodległości, kijowska milicja od kilku dni wzywa na przesłuchania opozycyjnych deputowanych, oraz innych uczestników zwołanych przez nich akcji.

W 20. rocznicę niepodległości Ukrainy opozycja zebrała się w Kijowie przed pomnikiem Tarasa Szewczenki, domagając się przedterminowych wyborów prezydenckich oraz uwolnienia więźniów politycznych, m.in. byłej premier Tymoszenko. Gdy milicja nie pozwoliła kolumnie zwolenników opozycji przejść przez centralny plac Kijowa, Majdan Niepodległości, wybuchła bójka z funkcjonariuszami. Opozycjoniści, którzy zamierzali dotrzeć aż do siedziby prezydenta Janukowycza, przerwali milicyjny kordon, jednak potem musieli się zatrzymać, gdyż milicja zablokowała ulicę autobusami.

W tej sytuacji opozycja zaapelowała do uczestników marszu, by nie szli oni do siedziby Janukowycza, żeby uniknąć rozlewu krwi. Opozycja uznała, że działania władz, które zablokowały dostęp do centralnej części miasta, miały charakter prowokacyjny, a ich celem było wywołanie starć demonstrantów z milicją.