Decyzję o zablokowaniu strony prokuratorzy z miasta Caltanissetta uzasadnili tym, że należy zapobiec rozpowszechnianiu się objętych tajemnicą protokołów z dwóch przesłuchań z 2009 i 2010 roku.

Reklama

Jednocześnie prokuratura wszczęła postępowanie w sprawie naruszenia tajemnicy śledztwa wobec dwóch dziennikarzy, którzy umieścili w internecie protokoły z przesłuchań uwięzionego od 1993 roku byłego szefa sycylijskiej mafii, a w piątkowym wydaniu rzymskiej gazety opublikowali portret 80-letniego Salvatore Toto Riiny, sporządzony na ich podstawie.

Redakcja dziennika "La Repubblica" zaprotestowała przeciwko decyzji prokuratury uznając, że zajęcie strony to "spektakularne wydarzenie w historii informacji internetowej we Włoszech".

Opublikowany w gazecie artykuł "Autobiografia bossa" jej kierownictwo nazwało "niewinną rekonstrukcją życia i kryminalnej kariery Riiny". Jednocześnie rzymski dziennik zauważył, że w ciągu 10 godzin, kiedy materiały były dostępne, w sieci i w wydaniu piątkowym przeczytało je około 2 milionów osób, spośród których wiele je skopiowało i umieściło potem na swoich stronach, na przykład w blogach.

Materiały mają niewątpliwie charakter sensacyjny, ponieważ po raz pierwszy do mediów przeniknęły tak obszerne wypowiedzi byłego szefa cosa nostry. "Odkryliśmy, że wujek Toto nie jest niemy" - ocenili autorzy artykułu o najgroźniejszym byłym bossie sycylijskiej mafii.

Na stronach gazety ujawniono, iż w zeznaniach złożonych przed prokuratorami z Caltanissetty Toto Riina - przebywający w izolacji, w warunkach zaostrzonego rygoru więziennego - powiedział, że jest stary i chory. Narzekał również, że z powodu całodobowego nadzoru i systemu kamer w swojej celi się nie kąpie. Były boss bossów cosa nostry, pytany o zabójstwo sędziego śledczego Paolo Borsellino, za które został skazany na karę dożywocia, odpowiedział: "Co ja takiego złego zrobiłem, panie prokuratorze?". "Nie znałem Borsellino" - dodał.

Opowiedział również o 24 latach, jakie spędził w ukryciu.

Zwracając się do prokuratora, Riina stwierdził: "Zostałem nazwany przez dyrektora więzienia wzorcowym więźniem. Jeśli pan mnie zapyta, co to znaczy, powiem tak: ja zajmuję się swoimi sprawami, niczego o nikim nie wiem. Ale pan spyta: czemu Salvatore Riina jest taki spokojny?".

Reklama

"Bo ja nie jestem na tym świecie, nie żyję na Ziemi, żyję na Księżycu. Tego, czy należę do cosa nostry, czy jestem szefem szefów albo pod szefami szefów, nie zamierzam powiedzieć nikomu" - oświadczył przed prokuratorem najsłynniejszy żyjący włoski mafioso.