W komunikacie poinformowano, że Wolna Armia Syrii utworzyła "tymczasową radę wojskową, żeby odpowiedzieć na potrzeby wynikające z syryjskiej rewolucji". Rada ma zrzec się wszelkich prerogatyw wraz z wyborem demokratycznych władz w Syrii.

Radą, określającą się jako "najwyższa wojskowa władza Syrii", kieruje pułkownik Rijad al-Asad, który zdezerterował i przebywa na uchodźstwie w Turcji i który w lipcu ogłosił powstanie WAS.

W skład rady wchodzi ponadto ośmiu wysokich stopniem wojskowych. Członkowie rady, tak jak i WAS w ogóle, mają zakaz przynależności do jakichkolwiek organizacji politycznych lub religijnych.

Zadaniem rady ma być "realizacja zadań armii, w tym obalenie panującego reżimu, ochrona własności publicznej i prywatnej oraz zapobieżenie wybuchowi anarchii po upadku reżimu, a także wszelkim aktom odwetu". Odpowiedzialny za operacje militarne i bezpieczeństwo organ ma również uzbrajać, organizować i szkolić Wolną Armię Syrii; decyzje będzie podejmować większością dwóch trzecich głosów.

Rada rozważa także ustanowienie sądu wojskowego, który będzie sądził członków reżimu prezydenta Asada oskarżonych o morderstwo lub ataki na ludność cywilną oraz przeciwko mieniu.

Powstanie rady zostało ogłoszone kilka godzin po ataku syryjskich dezerterów na kilka placówek wojskowych w pobliżu Damaszku, w tym budynki służb wywiadowczych. Był to pierwszy znaczący atak na ważne obiekty sił bezpieczeństwa od wybuchu w marcu antyprezydenckich protestów.

Syryjska armia przyznaje, że codziennie dochodzi do dezercji, jednak jej zdaniem Wolna Armia nie jest dostatecznie silna, by podjąć regularną walkę.

Według ONZ od rozpoczęcia w marcu protestów w Syrii zginęło ok. 3,5 tys. osób. Władze twierdzą z kolei, że islamscy bojownicy i gangi inspirowane z zagranicy zabiły 1,1 tys. członków służb bezpieczeństwa.