Dziennik Gazeta Prawana logo

Masakra w USA. Polka zasztyletowała swoje dziecko

2 listopada 2012, 07:22
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Masakra w USA. Polka zasztyletowała swoje dziecko
Shutterstock
Polka mieszkająca od 12 lat w USA brutalnie zamordowała swojego 7-letniego syna i 5-letnią dziewczynkę, którą się opiekowała w domu w Naperville, na przedmieściach Chicago. Dzieci zostały zabite nożem kuchennym.

Na ciele chłopca stwierdzono 100 ran kłutych, a dziewczynka otrzymała 50 ciosów. 40-letnia Elżbieta P. została w czwartek oskarżona o popełnienie podwójnego morderstwa pierwszego stopnia. Sędzia nie zgodził się na kaucję dla Polki.

Policja odkryła ciała zamordowanych dzieci we wtorek późnym wieczorem w jednym z domów w Naperville, położonym na zachód od Chicago. Elżbieta P. wraz ze swoim 7-letnim synem Justinem opiekowała się 5-letnią Olivią, córką sąsiadki. Z relacji prokuratora stanowego w powiecie DuPage Roberta Berlina wynika, że kobieta zaatakowała dzieci nożem, kiedy nie posłuchały jej i nie poszły spać tylko skakały po łóżku.

- powiedział w rozmowie z PAP prokurator Berlin.

Elżbieta P. następnie w podobny okrutny sposób zabiła dziewczynkę, która była świadkiem całego zdarzenia. Dziecko otrzymało co najmniej 50 ciosów. Polka zabiła też dwa psy, które znajdowały się w domu.

Policję zawiadomiła matka dziewczynki. Kobieta po powrocie z pracy nie mogła wejść do domu, bo nie miała kluczy. Zauważyła też, że przed domem nie było samochodu Polki, która opiekowała się jej córką. Funkcjonariusze odkryli w domu ciała zasztyletowanych dzieci.

Elżbieta P. została aresztowana kilka godzin później. Podczas przesłuchań zmieniała swoje zeznania. Początkowo utrzymywała, że było włamanie do domu i że ktoś ją śledził. Rzekomy napastnik miał zabić dzieci. Ostatecznie przyznała się do zamordowania dzieci. Zeznała, że zabiła je, gdyż usłyszała głosy demonów i chciała uwolnić dusze dzieci.

- powiedział prowadzący sprawę prokurator Robert Berlin. Oskarżyciel stwierdził, że na przesłuchaniu w sądzie w sprawie kaucji, Elżbieta P. "zachowywała spokojnie i normalne biorąc pod uwagę okoliczności zdarzenia".

- przyznał Robert Berlin.

Jeśli Elżbieta P. zostanie uznana winą, grozić jej może dożywocie. W stanie Illinois to najwyższy wymiar kary.

Polka, która od 12 lat mieszka w USA, od pewnego czasu chciała wracać do kraju. Jej mąż, Artur P., kierowca ciężarówki, powiedział w rozmowie z agencją Associated Press, że rozmawiał z nią na dzień przed tragedią. Wyraził opinię, że żona nie była zła na niego. Powiedział, że teraz chce się skupić przede wszystkim na przygotowaniach do pogrzebu syna.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj