Kateryna Abdullina napisała tam, że oddała swoje dziecko do rosyjskojęzycznej szkoły, w której rodzice i dzieci znacznie odróżniają się od tych z bydlęcych, ukraińskojęzycznych szkół. Swój wpis zakończyła słowami: Cieszę się, że moja córka będzie się uczyć wśród moralnie zdrowych dzieci. A nie wśród bydła.

Te słowa wywołały oburzenie. Przeprosin zażądało Ministerstwo Kultury. - Jest to przykre, że w tej sferze pracuje osoba z bardzo niskim poziomem kultury osobistej - czytamy w oświadczeniu resortu.

Samo kierownictwo Opery Narodowej wyraziło oburzenie i zażądało, aby Kateryna Abdullina napisała podanie o zwolnienie na własną prośbę. Solistka jednak nie ma zamiaru tego robić. Za to jej koledzy zapowiedzieli już, że nie wyjdą z nią razem na scenę.

Swój protest wyrazili także nacjonaliści, którzy obrzucili śpiewaczkę majonezem.