Dziennik Gazeta Prawana logo

Porozumienie tylko na papierze. Ciężkie walki w Donbasie

16 lutego 2015, 14:44
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Czołgi separatystów na Ukrainie
Czołgi separatystów na Ukrainie/PAP/EPA
Rozejm zostaje tylko na papierze. Separatyści cały czas próbują zdobyć Debalcewe. Odcięli już drogi prowadzące do miasta. Ciężkie walki toczą się też pod Mariupolem.

Mimo obowiązującego rozejmu trwają walki w Donbasie. Najgorsza sytuacja jest w okolicach miejscowości Debalcewe i pod Mariupolem. Ukraiński sztab mówi o 5 zabitych żołnierzach. Według nieoficjalnych informacji od niedzieli zginęło już 20 osób.

Od rana trwa silny ostrzał Debalcewa, leżącego na skrzyżowaniu ważnych dróg. Rzecznik sił ukraińskich powiedział dziś, że separatyści strzelają więcej niż przed wejściem w życie rozejmu. W ciągu ostatniej doby do szpitala w pobliskim Artimowsku przywieziono 10 rannych. Ukraińskie oddziały kontynuują obronę wokół samego miasta. Żołnierze z pierwszej linii mówią jednak, że wiodąca przez nie trasa, łącząca Charków z Rostowem, jest kontrolowana przez separatystów. Opowiadają o walkach, toczących się kilka kilometrów od Debalcewa i zaminowanej drodze. Wszyscy, którzy chcą nią przejechać, trafiają pod bezpośredni ostrzał z broni maszynowej i dział czołgowych.

Walki toczą się również również pod Mariupolem na południu. Kompania z batalionu "Donbas" wpadła tam w zasadzkę, przygotowaną przez separatystów. Zginęło dwóch ukraińskich wojskowych, a trzech zostało rannych. Natomiast w starciach wokół wsi Szyrokino zginęły 2 osoby, a 4 zostały ranne. Żołnierze, który przywieźli kontuzjowanych do szpitala, relacjonują, że wieś jest ciągle ostrzeliwana z moździerzy. Trwa bezpośrednia wymiana ognia z pistoletów maszynowych. Tak było wczoraj i dziś od rana.

Rzecznik ukraińskich sił zbrojnych oświadczył, że jego kraj nie wycofa ciężkiej artylerii z Zagłębia Donieckiego. Andrij Łysenko argumentował, że prorosyjscy bojownicy regularnie naruszają warunki rozejmu, uzgodnionego w Mińsku. Według tego dokumentu obie strony walk miały zacząć wycofywać ciężki sprzęt od niedzieli. Warunkiem miało być jednak wypełnienie pierwszego punktu porozumienia z Mińska - czyli samego rozejmu. Tymczasem strona ukraińska mówi o 112 atakach separatystów. Tymczasem separatyści oskarżają Kijów o brak kontroli nad niektórymi batalionami. Według nich to właśnie takie ugrupowania militarne są odpowiedzialne za łamanie mińskich porozumień.

ZOBACZ TAKŻE: Niepokojące wieści. Pierwsze oznaki wojny hybrydowej w unijnym kraju>>>

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło IAR
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj