Dziennik Gazeta Prawana logo

Zdjęcie martwego dziecka wstrząsnęło Europą. Z całej rodziny przeżył tylko ojciec

3 września 2015, 09:32
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Zdjęcie trzylatka wstrząsnęło Europą
Zdjęcie trzylatka wstrząsnęło Europą/PAP/EPA
Takiej mocy oddziaływania nie mają podawane codziennie informacje o kolejnych ofiarach wśród imigrantów, którzy próbują przedostać się przez Morze Śródziemne. Zdjęcie ciała małego chłopca, wyrzuconego na turecką plażę, wstrząsnęło europejską opinią publiczną. Lotem błyskawicy rozprzestrzeniło się wczoraj w mediach elektronicznych i portalach społecznościowych, wywołując szok i budząc wielkie emocje.

Dziennikarze szybko ustalili, że chłopczyk, którego ciało znaleziono na plaży w popularnym kurorcie Bodrum w zachodniej Turcji, to 3-letni Syryjczyk Aylan Kurdi. Był ubrany w czerwoną koszulkę i granatowe spodenki. Jego ciało zostało wyrzucone na piasek niedaleko miejsca, gdzie kąpią się i opalają zachodni turyści.

Tragedia rozgrywająca się od kilku tygodni na obrzeżach Europy i w samym jej środku, dzięki zdjęciu martwego Aylana w ciągu jednej sekundy stała się namacalna dla milionów ludzi. Obraz dziecka, które wraz z rodziną szukało spokoju i bezpieczeństwa, a znalazło śmierć, przemówił jeszcze mocniej niż niedawna informacja o ciężarówce, zaparkowanej na poboczu austriackiej autostrady, w której znaleziono rozkładające się ciała 71 imigrantów. 

Jak mówi szefowa Szwedzkiego Czerwonego Krzyża Ulrika Årehed Kågström, zdjęcie 3-letniego Aylana sprawia, że dramat uciekinierów z Syrii, Afganistanu czy Iraku dotyka każdego z nas, przestaje być anonimowy. Jej zdaniem, ta fotografia może stać się swoistą ikoną - tak jak to się stało ze zdjęciami z Wietnamu czy Bośni.

Aylan Kurdi i jego najbliżsi uciekli z zamieszkanego przez Kurdów syryjskiego miasta Kobane, położonego przy tureckiej granicy, od miesięcy obleganego przez bojowników z islamistycznej organizacji Państwo Islamskie. Udało im się uciec do Turcji i przedostać na wybrzeże Morza Egejskiego, skąd zamierzali popłynąć na grecką wyspę Kos. Dwie łodzie, którymi płynęli wraz z dwudziestoma innymi uciekinierami, zatonęły wkrótce po odbiciu od brzegu. Utonęło 12 osób, w tym pięcioro dzieci. Oprócz 3-letniego Aylana, życie stracił też jego 5-letni brat Galip i ich 35-letnia matka Rihan. Przeżył tylko ojciec, Abdullah.

- napisał na swoim blogu Peter Bouckaert z walczącej o prawa człowieka organizacji Human Rights Watch.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło IAR
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj