Dziennik Gazeta Prawana logo

Do Europy migrują tylko najbogatsi uchodźcy. Reszta walczy o przetrwanie w Libanie

18 maja 2017, 09:30
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Dzieci w obozie dla syryjskich uchodźców pod Bejrutem
Dzieci w obozie dla syryjskich uchodźców pod Bejrutem/PAP Archiwalny
Brakuje nam leków, ubrań, przyborów szkolnych i pieniędzy na mieszkanie - mówi PAP kobieta, która wraz z rodziną zbiegła z Aleppo do Libanu. Wielu Syryjczyków w sąsiednim kraju znalazło schronienie przed wojną, ale ich walka o przetrwanie trwa. Polskie Centrum Pomocy Międzynarodowej zwraca uwagę, że do Europy migrują tylko najbogatsi.

Ucieczka z kraju ogarniętego wojną domową nie zakończyła ich walki o przetrwanie. Dla syryjskich uchodźców, którzy znaleźli schronienie w sąsiednim Libanie, każdy dzień stanowi kolejne wyzwanie, by zapewnić sobie i bliskim warunki do życia.

- mówi Ahmad, który wraz z rodziną mieszkał wcześniej w Aleppo. Nie siedzi bezczynnie, zarabia pieniądze, ale te nie wystarczają na utrzymanie. O pracę zresztą trudno, a jeśli jest, to jeden, góra dwa dni w tygodniu. Dlatego Ahmad nawet mimo pomocy z Polski zalega z czynszem. Długi to nie tylko jego problem. Syryjka Afife narzeka, że ciągle musi pożyczać. - tłumaczy i dodaje: . Za liche lokum płaci dwieście pięćdziesiąt dolarów.

Uchodźcy otrzymują wsparcie także ze Światowego Programu Żywnościowego. - narzeka Huda, która zbiegła z Homs. Afife i jej dzieci na co dzień jedzą głównie ziemniaki i ryż.

Rodzina Hudy podjęła decyzję o wyjeździe, kiedy pocisk artyleryjski trafił w dom jej sąsiadów. Nikt nie przeżył. Zahra, której dom kiedyś znajdował się w Rakce szansy na powrót nie widzi. Wojna zabrała jej rodzinę. - opowiada. Teraz, by zgromadzić pieniądze na jedzenie, dzieci Zahry sprzedają kierowcom chusteczki na ulicach Bejrutu.

Mało kto chce zostać w Libanie. Wielu marzy o wyjeździe do Europy, Australii czy do Kanady. - przekonuje Ahmad z Aleppo, ale jego wnioski o relokację pozostają bez odpowiedzi.

Polskie Centrum Pomocy Międzynarodowej zwraca uwagę, że migrują tylko najbogatsi. Jak tłumaczą, kwota, którą Syryjczyk lub przedstawiciel innej narodowości musi zapłacić za przejazd do Turcji, a następnie za przerzut do Austrii czy Niemiec jest 20- do 30-krotnością średniego wynagrodzenia w Syrii w roku 2011, które wynosiło tylko 150 dolarów. Takie pieniądze są poza zasięgiem najbiedniejszych Syryjczyków, w tym zdecydowanej większości uchodźców przebywających w Libanie czy Jordanii.

Przykładem pomocy humanitarnej dla uchodźców syryjskich na Bliskim Wschodzie jest program realizowany przez PCPM nieprzerwanie od lipca 2012 roku. Pomoc fundacji skupia się na obszarze północnego Libanu. Działania w ramach programu pomocy finansowane są przez polskie MSZ oraz organizacje ONZ. By zapewnić uchodźcom syryjskim dach nad głową oraz uchronić ich przez ubóstwem fundacja w coraz większym stopniu polega na wsparciu prywatnych darczyńców z Polski.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj