Dziennik Gazeta Prawana logo

Brukselscy analitycy obalają mity Macrona o pracownikach delegowanych

6 września 2017, 06:24
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Emmanuel Macron
Emmanuel Macron/PAP/EPA
Pracownicy delegowani stanowią jedynie 0,9 proc. siły roboczej w Unii Europejskiej. Ich wpływ na rynek pracy jest znikomy. Nieprawdą jest, że pochodzą głównie z krajów z niskimi zarobkami i zabierają pracę droższym pracownikom ze starej Unii.

Pracownicy delegowani to jeden - i w dodatku nie najważniejszy - element europejskiego rynku pracy. To prawda – wykorzystuje różnice płacowe między biedniejszymi i bogatszymi krajami UE. Ale nie można mówić, że jest źródłem czegoś, co Emmanuel Macron określa mianem dumpingu socjalnego. Dodatkowo nie ma podstaw, by twierdzić, że obecnie obowiązująca dyrektywa o pracownikach delegowanych nie jest przestrzegana. Zdecydowanie większy wpływ na europejski rynek pracy, przyczyniając się do wzrostu bezrobocia w UE, ma import produktów z krajów rozwijających się oraz praktyka przenoszenia fabryk i produkcji w regiony o mniejszych kosztach pracy (tzw. offshoring).

Najnowsze analizy Instytutu Bruegla, takie jak m.in: "EU posted workers: separating facts and fiction" czy "Could revising the posted workers directive improve social conditions" obalają mit, że większość pracowników delegowanych w UE to osoby z biednych krajów Europy Wschodniej, które wykonując niskopłatne prace, przyczyniają się do powstania zjawiska dumpingu socjalnego i nieuczciwej konkurencji na wspólnym europejskim rynku.

Bogaci jadą do zamożnych

Zaledwie jedna trzecia spośród wszystkich pracowników delegowanych to osoby przybywające z krajów o niższych zarobkach do krajów o wyższych zarobkach. Polska jest krajem, który wysyła najwięcej pracowników w Unii (22,7 proc. wszystkich delegowanych). Jednak już na drugim miejscu są Niemcy (11,7 proc.), a na trzecim - Francja (6,9 proc.). To przede wszystkim kraje zamożne delegują pracowników do krajów z równie wysokimi zarobkami (34,4 proc. wszystkich delegowań). Dominuje zatem przepływ siły roboczej między krajami o wysokich wynagrodzeniach. Są to głównie specjaliści z branż IT, lekarze, kadra kierownicza średniego i wyższego szczebla. W sceptycznej względem pracowników delegowanych Francji aż 44 proc. z nich pochodzi z krajów o wysokich zarobkach, a zaledwie 23 proc. z biedniejszych. Podobna tendencja widoczna jest w Belgii, gdzie ponad połowa delegowanych (58 proc.) pochodzi z zamożnych krajów, a zaledwie 28 proc. z tych o niższych zarobkach.

Państwem, gdzie obecnie funkcjonuje najwięcej takich pracowników, jest zamożny Luksemburg (24 proc. udziału w rynku pracy pracowników delegowanych). Również on deleguje więcej pracowników, niż sam przyjmuje. Na drugiej pozycji plasuje się Słowenia (14,2 proc.). Udział pracowników delegowanych w rynku pracy w Polsce wynosi zaledwie 2,5 proc.

Dziesięć euro netto za godzinę dla Polaka

Kolejnym mitem obalonym przez naukowców Instytutu Bruegla jest przekonanie, że pracownicy delegowani z Europy Wschodniej pracują poniżej stawek określonych w prawodawstwie krajów ich przyjmujących. Unijna dyrektywa z 1996 r. oraz jej nowelizacja z 2014 r. (Directive 2014/67/EU) wyraźnie wskazują, że pracownicy delegowani nie mogą pracować poniżej minimalnego wynagrodzenia ustalonego w kraju przyjmującym. Badania pokazują, że delegowani Polacy zarabiają więcej niż płaca minimalna, otrzymując średnio ok. 10 euro netto za godzinę.

Około 2 mln pracowników delegowanych w krajach Unii Europejskiej, czyli wspomniane wcześniej 0,9 proc. siły roboczej Wspólnoty i zarazem zaledwie 0,7 proc. jej wszystkich zatrudnionych, stanowi niewielką część tzw. mobilnej siły roboczej. O wiele większy wpływ na europejską gospodarkę mają migranci zarobkowi, czyli ok. 11,3 mln pracowników. podkreśla Zsolt Darvas.

Nie zabijajcie konkurencyjności

Marc-Antoine Authier z liberalnego Instytutu Montaigne w Paryżu, komentując dla "DGP" spór na temat pracowników delegowanych między starą a nową Unią, wskazuje, że problem ma charakter polityczny, a nie ekonomiczny.

– podsumowuje Authier.

Zdaniem ekonomisty André Sapira kwestia pracowników delegowanych powinna być ujęta w szerszej perspektywie, uwzgledniającej takie zjawiska, jak: globalizacja, zmiany technologiczne i starzenie się ludności. Zasada "taka sama płaca w tym samym miejscu za tę samą pracę" spowoduje, że firmy z Europy staną się jeszcze mniej konkurencyjne na globalnym rynku.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj