Spór między politykiem a gazetą dotyczy kwestii kolonizacji przez Izrael terytoriów palestyńskich. Friedman słynie z poparcia dla tej inicjatywy, z kolei lewicowy "Haarec" sprzeciwia się okupacji palestyńskich ziem - pisze AFP.
Agencja wyjaśnia, że konflikt rozgorzał w związku ze sprawą poniedziałkowego zabójstwa pewnego rabina z rąk Palestyńczyka w osiedlu Har Bracha na Zachodnim Brzegu Jordanu.
We wtorek ambasador Friedman napisał na Twitterze: .
W odpowiedzi "Haarec" opublikował w czwartek tekst swego znanego publicysty Gideona Lewiego, w którym nazwał on Friedmana "przyjacielem okupacji". Okazuje się, że "Stany Zjednoczone mają prawo do mianowania ambasadora, który sądzi, że konieczne jest propagowanie i finansowanie zbrodni wojennych oraz naruszania prawa międzynarodowego" - napisał Lewi, znany - jak pisze AFP - z tekstów na temat izraelskiej okupacji i nazywany przez swoich przeciwników propagandystą palestyńskich radykałów.
Lewi ocenił w "Haarecu", że karetka pogotowia bardziej niż w Har Bracha przydałaby się w Strefie Gazy. Jego zdaniem, takie osiedla jak Har Bracha, leżące w głębi Zachodniego Brzegu Jordanu, uniemożliwiają osiągnięcie pokoju oraz utworzenie palestyńskiego państwa. - napisał dziennikarz.
- zapytał z kolei w piątek na Twitterze ambasador Friedman, co agencje nazywają "niecodziennym atakiem". - napisał dyplomata.
Na wtorkowe oświadczenie Friedmana zareagował również rzecznik palestyńskiego prezydenta Mahmuda Abbasa, Nabil Abu Rudeina. Podkreślił, że wypowiedź Friedmana sprawia, że Palestyńczycy zastanawiają się nad jego stanowiskiem wobec okupacji. - zapytał rzecznik.
Friedman, który w czasie kampanii przedwyborczej był doradcą obecnego prezydenta USA Donalda Trumpa, objął funkcję ambasadora w maju 2017 roku. Znany już wcześniej z kontrowersyjnych wypowiedzi na temat izraelskiej kolonizacji palestyńskich ziem, już jako ambasador mówił m.in. o "domniemanej okupacji" oraz że Izrael okupuje "jedynie 2 proc. Zachodniego Brzegu Jordanu" - podkreśla AFP.