- konstatuje "Frankfurter Allgemeine Zeitung".
Dziennik odrzuca tłumaczenia kancelarii polskiego premiera, według których Morawieckiemu nie chodziło o relatywizowanie Holokaustu. - - dodaje "FAZ".
Zdaniem gazety "Morawiecki zapada się coraz głębiej w grzęzawisko ideologicznej polityki historycznej, która przedstawia Polaków jako ofiary międzynarodowego spisku". - konkluduje "Frankfurter Allgemeine Zeitung".
"O co chodzi Morawieckiemu?" - zastanawia się z kolei w komentarzu "Die Welt". Gazeta przypomina, że "wśród Żydów zdarzali się donosiciele, Judenraty w gettach musiały tworzyć listy osób przeznaczonych do transportu do obozów zagłady, żydowska policja gettowa zaganiała wyznaczonych na śmierć ludzi do pociągów, żydowscy więźniowie musieli obsługiwać komory gazowe i krematoryjne piece".
Jednak wszyscy oni "byli ofiarami, mogli wybierać między śmiercią natychmiastową lub odłożoną w czasie. (...) Wszyscy Żydzi bez wyjątku mieli zginąć. To odróżnia ich od Polaków, Litwinów, Łotyszów, Estończyków, Ukraińców, Rosjan, Węgrów, Chorwatów, Bośniaków, Rumunów, Holendrów, Francuzów i innych, którzy mieli swój udział w mordowaniu Żydów. Ci zaś nie staliby się sprawcami, gdyby Niemcy nie napadły i nie ciemiężyły ich krajów. (...) Mówienie, że byli "nie tylko niemieccy sprawcy", jest równie poprawne w powierzchownym sensie, co w głębszym sensie relatywizujące" - podkreśla komentator "Die Welt".
Nawet jeśli polski rząd tłumaczy teraz, że Morawieckiemu nie chodziło o przypisywanie żydowskim ofiarom winy za nazistowskie ludobójstwo, to "po pierwsze powstaje pytanie, jak należałoby zrozumieć słowa o "żydowskich sprawcach", których (polski) premier nadal nie odwołał", a "po drugie, pozostaje kwestia ustawy, która umożliwia politykom, policji i sądownictwu ściganie badań nad polskim antysemityzmem za plamienie honoru narodu".
- ocenia "Die Welt". Przypomina, że w listopadzie ub.r. skrajnie prawicowe organizacje w Warszawie skandowały antysemickie, nacjonalistyczne hasła, a "polskie MSZ odrzuciło protesty rządu Izraela, mówiąc o wielkim święcie Polaków, którzy mimo różnic zgadzają się co do wartości wolności i lojalności wobec niepodległego kraju". - ocenia "Die Welt".
W osobnym artykule gazeta ta zauważa, że "nieprzyjemna dla Warszawy" jest wypowiedź byłego przewodniczącego Knesetu i byłego ambasadora Izraela w Polsce, Szewacha Weissa, "ikony polsko-żydowskiego porozumienia", który ocenił, że "rząd Polski niweczy wszystko, co w ciągu 25 lat ogromnym wysiłkiem wielu ludzi udało się osiągnąć w relacjach między obu narodami".
"Die Welt" wskazuje również, że burza wywołana słowami Morawieckiego o "żydowskich sprawcach" kompletnie przysłoniła jego wystąpienie w Monachium, w którym apelował do Europy o większą gotowość do obrony.