Pompeo powiedział też, że nie jest zaniepokojony najnowszymi groźbami Pjongjangu, który ostrzegł, że "poważnie" myśli o powrocie do strategii rozwoju broni nuklearnej.

W piątek minister spraw zagranicznych Korei Północnej Ri Jong Ho powiedział, że jego kraj może wrócić do polityki "równoczesnego rozwoju" arsenału nuklearnego i gospodarki.

Pompeo powiedział, że spotkał się już z takimi groźbami podczas negocjacji, więc teraz nie jest nimi zaniepokojony. - Wiemy, z kim i co negocjujemy - dodał i podkreślił, że Waszyngton nie złagodzi żadnych sankcji nałożonych na Pjongjang, "dopóki nie zrealizuje ostatecznego celu", czyli denuklearyzacji Półwyspu Koreańskiego.

AFP przypomina, że Kim Jong Czol jest najbliższym współpracownikiem Kim Dzong Una. To on w czerwcu przekazał pierwszy list północnokoreańskiego przywódcy do prezydenta USA Donalda Trumpa.

Pompeo mówił ostatnio, że obie strony są "dość blisko" porozumienia w sprawie szczegółów drugiego szczytu, który Kim zaproponował we wrześniowym liście do prezydenta Trumpa.

Negocjacje na temat likwidacji arsenału nuklearnego Korei Płn. rozpoczęły się po 12 czerwca, gdy w Singapurze odbyło się historyczne spotkanie prezydenta Trumpa z Kimem.

Północnokoreański przywódca zobowiązał się wówczas do starań o całkowitą denuklearyzację, a Trump do udzielenia Pjongjangowi gwarancji bezpieczeństwa. W dokumencie nie sprecyzowano jednak, o jakie gwarancje chodzi, ani nie podano konkretnego harmonogramu likwidacji północnokoreańskiego arsenału jądrowego.

Korea Północna, która od lat pracuje nad rozwojem broni nuklearnej i balistycznej, w 2017 r. przeprowadziła szóstą i zarazem największą dotąd próbę ładunku nuklearnego oraz kilka prób rakiet balistycznych.

Po wystrzeleniu międzykontynentalnej rakiety balistycznej (ICBM) pod koniec listopada 2017 r. reżim ogłosił, że jest w stanie dokonać ataku atomowego na całe kontynentalne terytorium Stanów Zjednoczonych.