Anne Domy, redaktor, i Audrey Guiraud, fotoreportażystka obserwowały sytuację na drodze A9 koło Boulou, gdzie protestujący częściowo zablokowali przejazd.

- Wszystko zmieniło się po południu, kiedy policja puściła gaz łzawiący, by rozpędzić demonstrantów, a tłum wpadł w panikę - powiedziała Domy przez telefon agencji AFP. - Z koleżanką zostałyśmy zaatakowane, ścigane, pobite przez tłum demonstrantów, którzy nas całkowicie otoczyli.

Obie jednak, jak twierdzą, zostały wyratowane przez człowieka w żółtej kamizelce, który pozwolił im uciec.

To nie pierwszy przypadek agresji wobec dziennikarzy - przypomina AFP. W Tuluzie pięcioro dziennikarzy z prywatnych kanałów CNEWS i BFMTV pod koniec listopada złożyło skargę na "agresywną przemoc", "grożenie śmiercią" i zgłosiło, że skopano ich, opluto i goniono po ulicy.

Jak podało wieczorem francuskie MSW, w sobotę w manifestacjach o godzinie 18 uczestniczyło w całej Francji 36,6 tys. osób, podczas gdy tydzień temu manifestowało o tej samej porze 66 tys.

W Paryżu policja naliczyła 2 tys. demonstrujących. Zatrzymano 142 osoby, z czego 19 aresztowano.