Mike Pompeo przedstawił doroczny raport Departamentu Stanu, w którym opisano, jak wygląda sytuacja w poszczególnych państwach świata. Jeśli chodzi o Polskę, to zaznaczono, że jeteśmy demokracją, w której nie ma mowy o systemowym łamaniu praw człowieka, torturowaniu czy prześladowaniu opozycji. Jednocześnie jednak zauważono pewne problemy.

Raport wymienia m.in opinię Komitetu Zapobiegania Tortur Rady Europy, w którym można znaleźć przypadku użycia siły przeciw osobom, które nie broniły się przed zatrzymaniem, czy bicia podczas przesłuchania. "Z dokumentu wynika, że ludzie zatrzymani przez policję mają do czynienia z ryzykiem bycia źle potraktowanym" - czytamy.

Jeśli chodzi o wymiar sprawiedliwości, to raport departamentu stanu opisuje zmiany, wprowadzane przez PiS. Zdaniem twórców dokumentu, wielu ekspertów, organizacje NGO czy międzynarodowi obserwatorzy uznało, że zmiany mogą ograniczyć niezależność sędziowską - dokładnie opisano też problemy z przeniesieniem sędziów SN w stan spoczynku.

Departament Stanu uważa też, że sądy pracują w Polsce coraz gorzej - wydłuża się bowiem czas czekania na wyrok z 4,2 miesiące w 2015 do 5,5 miesiąca w 2017. Urzędnicy zauważają też, że wielu ekspertów twierdzi, iż reformy PiS, które miały ułatwić załatwienie spraw w sądzie, tak naprawdę były politycznie motywowane i miały ograniczyć niezależność. Z raportu wynika też, że zmiany w pawie tylko jeszcze wydłużyły czas procesu.

Duży fragment dokumentu poświęcono reprywatyzacji. Zdaniem urzędników, prawo pozwala na zwrot majątków przejętych przez komunistów, ale jestt o żmudny proces. Nie ma bowiem ustawy reprywatyzacyjnej, a "jednostki mogą odzyskać mienie przez procedury administracyjne i sądy". "NGO i eksperci twierdzą, że obecny proces nie jest efektywny" - czytamy w raporcie. Urzędnicy Departamentu Stanu piszą też o ustawie, którą zaakceptował Trybunał Konstytucyjny, która nie pozwala samorządom zwracać nieruchomości, które obecnie stanowią mienie publiczne - jak szkoły czy parki. 

Amerykanie krytykują też plany ustawy reprywatyzacyjnej, przygotowanej przez resort sprawiedliwości. "Proponowane prawo ma zablokować fizyczny zwrot nieruchomości i wypłacić odszkodowania w wysokości 20-25 proc. wartości w postaci gotówki lub obligacji" - czytamy. Raport dodaje, że krytycy nowej legislacji stwierdzili, że to prawo wykluczy wielu spadkobierców mienia ofiar Holokaustu.

Następne części raportu dotyczą praw kobiet, środowisk LGBT czy antysemityzmu. Czytamy, m.in., że większość sprawców przemocy domowej dostaje jedynie wyroki w zawieszeniu, a policja nie chce interweniować, jeśli ofiara nie cche współpracować z władzami. Do tego, jak wynika z dokumentu, seksualne molestowanie jest "poważnym i zbyt mało zgłaszanym problemem". Jeśli zaś chodzi o prawa osób LGBT, to o ile "rośnie zrozumienie dla mniejszości", o tyle takie osoby wciąż są dyskryminowane w szkołach, miejscach pracy czy szpitalach. A - zdaniem NGO - większość takich ataków nie jest zgłaszana.

Jeśli zaś chodzi o antysemityzm, to z dokumentu wynika, że wciąż zdarzają się takie incydenty - głównie polegają one na malowaniu antysemickich haseł na murach synagog czy na cmentarzach. Pojawiają się też takie hasła w mediach społecznościowych i w radiu. "Żydowskie organizacje wyraziły obawy o swoje bezpieczeństwo" - czytamy. 

Raport wspomina też o antysemickich słowach w państwowych mediach po przyjęciu przez Sejm nowelizacji ustawy o IPN. "Dyrektor rządowej TVP2 Marcin Wolski powiedział na antenie, że nazistowskie obozy śmierci powinny się nazywać "żydowskimi obozami", bo to Żydzi obsługiwali krematoria" - czytamy. Wspomniano także słowa prezydenckiego doradcy o "bierności Żydów w czasie Holokaustu", a "kilkunastu komentatorów i publicystów" stwierdziło, że rząd Izraela walczy z ustawą o Holokauście, bo chce "zmiękczyć" Polskę i skłonić władze do zwrotu mienia, wartego miliardy dolarów.