Reklama

Donald Tusk, przedstawiając na posiedzeniu plenarnym PE wraz z przewodniczącym Komisji Europejskiej Jean-Claude'em Junckerem konkluzje marcowego posiedzenia Rady Europejskiej, przypomniał, że przed szczytem powiedział, że UE powinna być gotowa na przedłużenie brexitu na dłuższy okres, jeśli Zjednoczone Królestwo chce przemyśleć swoją strategię. - Co oczywiście oznaczałoby partycypację Zjednoczonego Królestwa w wyborach do Parlamentu Europejskiego - wskazał.

Dodał, że pojawiają się głosy, że taka decyzja niektórym zaszkodziłaby.

- Takie myślenie jest nieakceptowalne. Nie można zdradzić sześciu milionów ludzi, którzy podpisali petycję w sprawie cofnięcia artykułu 50. (dotyczącego wyjścia z UE), miliona ludzi, którzy maszerowali w imieniu głosu obywatelskiego, czy coraz większej liczby ludzi, którzy chcą pozostania Wielkiej Brytanii w UE. Mogą odnieść wrażenie, że nie są wystarczająco reprezentowani w parlamencie Zjednoczonego Królestwa, ale muszą mieć wrażenie, że ich interesy są reprezentowane tu, w tej izbie, ponieważ są Europejczykami – powiedział Tusk.

Szef Rady przypomniał ustalenia marcowego unijnego szczytu. - Nasza decyzja zakłada dwa scenariusze. Po pierwsze, jeżeli przez Izbę Gmin przejdzie porozumienie dotyczące brexitu, udzielimy przedłużenia technicznego do 22 maja. Jeśli nie nastąpi zatwierdzenie decyzji w tym tygodniu w sprawie porozumienia, Rada zgodziła się, że do 12 kwietnia nastąpi wspominana prolongata, oczekując, że przed tą datą Zjednoczone Królestwo określi swoje dalsze działania - mówił.

Jak dodał, 12 kwietnia to kluczowa data, jeśli chodzi o decyzję Wielkiej Brytanii w sprawie uczestnictwa w wyborach europejskich. - To jest naprawdę data decydująca, graniczna, do której ciągle Zjednoczone Królestwo ma możliwość decyzji – porozumienie, brak porozumienia, przedłużenie na dłuższy termin czy odrzucenie dalszych ustaleń – wskazał.