Przewodnicząca niemieckich chadeków powiedziała gazecie "Bild am Sonntag", że sankcje były reakcją na naruszenie przez rząd Rosji prawa międzynarodowego na Krymie oraz wschodniej Ukrainie. - Nie ma miejsca na zmianę we współpracy gospodarczej, dopóki nie zmieni się tam zachowanie Rosji - podkreśliła.

Do zniesienia sankcji wzywał wcześniej jej partyjny kolega, premier Saksonii Michael Kretschmer. - Musimy znieść sankcje. Mam wielką nadzieję, że obie strony zbliżą się do siebie. Sankcje są dużym problemem dla saksońskiej i wschodnioniemieckiej gospodarki - powiedział chadecki polityk przed wylotem na Międzynarodowe Forum Ekonomiczne w Petersburgu, gdzie spotkał się z prezydentem Rosji Władimirem Putinem.

Od marca 2014 roku Unia Europejska sukcesywnie wprowadza sankcje gospodarcze, personalne i dyplomatyczne wobec osób i instytucji z Rosji, które przyczyniły się do naruszenia integralności terytorialnej Ukrainy i jej destabilizacji. W związku z tym udział niemieckich polityków i przedstawicieli biznesu w konferencji w Petersburgu budził kontrowersje.

Krytycznie do spotkania Kretschmera z Putinem odniósł się m.in. niemiecki minister ds. europejskich Michael Roth z SPD, podkreślając, że sankcje wobec Rosji mają charakter międzynarodowy. "Potrzebujemy przede wszystkim końca aneksji Krymu oraz pokoju w Donbasie" - napisał na Twitterze.