– ocenia w rozmowie z PAP profesor Jerzy Maćków, kierujący od 2002 roku katedrą systemów politycznych Europy Wschodniej w Ratyzbonie. Tłumaczy, że głównymi dostarczycielami politycznych tematów dzisiejszych Niemiec są pozostający nominalnie w opozycji Zieloni.
– ocenia Maćków.
Jak wyjaśnia, negatywne nastawienie Niemców do Polaków ma długie tradycje, jego korzenie sięgają rozbiorów. Prusy musiały być antypolskie, ponieważ część Polski z Poznaniem po prostu ukradły. W XIX wieku po powstaniu listopadowym i w czasie Wiosny Ludów, kiedy wydawało się, że Polacy są znaczną siłą mogącą wspomóc Niemcy w dążeniu do zjednoczenia, pojawiły się silne odruchy propolskie. Niemiecki narodowy egoizm okazywał się jednak zawsze silniejszy od potrzeby i chęci zrozumienia wschodniego sąsiada zwłaszcza, gdy Polacy podkreślali swoje uzasadnione interesy – uważa politolog.
– przypomina prof. Maćków.
Było to pierwsze spotkanie zachodniego polityka z izolowanym na Zachodzie Wojciechem Jaruzelskim po wprowadzeniu stanu wojennego. Po rozmowach Wehner objął i pocałował generała. Attache w ambasadzie RFN w Warszawie, socjaldemokrata Klaus Reiff, skomentował to ironicznie w swoich wspomnieniach, że "w tym uścisku znalazła wyraz emocjonalna bliskość Wehnera do Polski" – relacjonuje rozmówca PAP.
Według niego "ogólnie Polacy byli w latach osiemdziesiątych uważani za chronicznie nierozsądnych antykomunistów, którzy wierzą w upadek komunizmu". – uważa profesor.