Dziś ok. południa Parlament Europejski zagłosuje w sprawie nowego składu Komisji Europejskiej na czele której ma stanąć była minister obrony RFN Ursula von der Leyen. Wystarczy zwykła większość głosów, by europosłowie zaakceptowali nowy gabinet niemieckiej polityk. Jednak już lipcowe głosowanie nad przyjęciem kandydatury von der Leyen pokazało, jak bardzo podzielony jest w tej sprawie parlament w Brukseli - przeważyło zaledwie dziewięć głosów.

Reklama

Już wtedy europosłowie PiS znaleźli się na celowniku niemieckich negocjatorów, próbujących zbudować solidną większość dla przyszłej szefowej Komisji. Do Warszawy z tajną misją udał się Paul Ziemiak, sekretarz generalny CDU. Mający polskie korzenie i bardzo dobrze mówiący w naszym języku polityk rozmawiał z Jarosławem Kaczyńskim na temat wsparcia polskiego obozu rządzącego dla niemieckiej kandydatki.

Mówiąc wprost, to dzięki wsparciu frakcji Europejskich Konserwatystów i Reformatorów [do której w europarlamencie należy PiS – red.], Pani von der Leyen uzyskała wymaganą większość - przekonuje w rozmowie z dziennik.pl europoseł Jacek Saryusz-Wolski. - Dzięki temu, mogła kontynuować swoją misję tworzenia Komisji. Niewykluczone, że również i w czasie nadchodzącego głosowania nad przyszłością Komisji będzie zależała od głosów konserwatystów - dodaje.

Z polskiego punktu widzenia, dzisiejsze głosowanie komplikuje działanie niemieckiego rządu, który postanowił sądzić się z Polską w sprawie większego dostępu rosyjskiego koncernu Gazprom do gazociągu OPAL, który jest lądową odnogą Nord Streamu. 10 września br. Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) wydał wyrok przychylny dla strony polskiej, który zmusza Rosjan do zmniejszenia tranzytu gazu tą linią. To ma pozytywnie wpłynąć na bezpieczeństwo energetyczne Polski i Ukrainy [szczegółowo piszemy o sprawie w dzisiejszym wydaniu Dziennika Gazety Prawnej - red.]

Niemcy w ubiegłym tygodniu złożyli w tej sprawie apelację do TSUE. Wyrok, którego należy się spodziewać za kilkanaście miesięcy, może przysłużyć się interesom Gazpromu. Wielokrotnie krytykowałem Niemcy za przedkładanie swoich interesów ekonomicznych nad dobro całej Unii Europejskiej. Podobne zachowanie, jedynie potwierdza moje obawy, że będą oni bronić swoich racji za wszelką cenę - mówi Saryusz-Wolski. Pamiętajmy, że kwestie OPAL-u musimy rozpatrywać w znacznie szerszej perspektywie, tzn. w kontekście budowy gazociągu Nord Stream 2 i jego lądowej odnogi EUGALu – twierdzi europoseł PiS.

Reklama

Jednak polski polityk rozdziela bilateralne spory od spraw unijnych: Bezpardonowa walka Berlina o swoje interesy to jedno, natomiast „wotum zaufania” dla nowej Komisji to drugie - mówi. Podczas środowego posiedzenia plenarnego, europosłowie najprawdopodobniej potwierdzą ostatecznie ich poparcie dla Komisji w obecnym składzie - zdradza.

To nie pierwszy taki głos, który słyszymy w szeregach Prawa i Sprawiedliwości. Wcześniej w podobny sposób na łamach DGP wypowiadał się europarlamentarzysta Zdzisław Krasnodębski.

Jeśli europarlament faktycznie poprze dziś gabinet niemieckiej polityk, polskim komisarzem zostanie Janusz Wojciechowski, który obejmie tekę rolnictwa.