Dziesiątki zniszczonych domów i ewakuowani wieśniacy, tak wygląda indyjska wyspa na rzece Brahmaputra, którą najechało stado... słoni. Rozwścieczone zwierzęta o świcie przepłynęły rzekę i zaatakowały. Niszczą wszystko co stanęło na ich drodze.
Władze i wieśniacy nie mogą sobie poradzić z wściekłymi słoniami. Nie pomagają petardy, czy straszenie zwierząt ogniem. Słonie nic sobie z tego nie robią. Niszczą pola, zżerając co się da, a potem wpadają do wiosek, burząc domy. Mieszkańcy wiosek proszą o przysłanie wojska i odstrzelenie słoni, ale władze nie chcą narazić się ekologom.
Wszystko przez to, że w Indiach znikają lasy. Kraj się rozwija i ludzie potrzebują coraz więcej miejsca. Dlatego lasy nikną w oczach. A słonie, które, przez ludzi tracą miejsce do życia, próbują intruzów przepędzić. I stąd te ataki.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|