Dziennik Gazeta Prawana logo

Prezydencki samolot omal nie runął do oceanu

30 stycznia 2008, 00:50
Ten tekst przeczytasz w 0 minut
Chwile grozy przeżył nad Atlantykiem prezydent Bułgarii. Samolot, którym Georgi Pyrwanow leciał do Meksyku, musiał awaryjnie lądować na Azorach. Najprawdopodobniej w maszynę uderzył ptak.

Prezydencki samolot miał na lotnisku lajes na Azorach planowe międzylądowanie. Jednak w 20 minut po starcie musiał zawrócić. Maszyna z delegacją na pokładzie krążyła ponad dwie godziny, by zużyć paliwo i móc bezpiecznie wylądować.

Pyrwanow leciał z oficjalną wizytą do Meksyku. Na razie nie wiadomo, kiedy będzie mógł ruszyć z Azorów w dalszą podróż.

Eksperci jeszcze nie znają przyczyn awarii. Ale najbardziej prawdopodobnym jest, że w maszynę uderzył ptak.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj