Dziennik Gazeta Prawana logo

Kandydat na prezydenta zdradził żonę?

23 lutego 2008, 03:29
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Pogłoski o rzekomym romansie nie zaszkodziły republikańskiemu pretendentowi do prezydentury Johnowi McCainowi. Nie dość, że ludzie nie dają wiary doniesieniom gazety "New York Times", to jeszcze za senatorem z Arizony twardo stanęli ultrakonserwatyści, którzy dotąd wyjątkowo ostro go krytykowali - pisze DZIENNIK.

Jako pierwsza w obronie męża stanowczo wystąpiła 53-letni Cindy McCain. "Ja i nasze dzieci nie tylko bezgranicznie ufamy Johnowi, ale jesteśmy też całkowicie pewni, że on nigdy nie sprawiłby zawodu rodzinie ani tym bardziej wszystkim Amerykanom" - wyznała podczas konferencji prasowej kandydatka na pierwszą damę Stanów Zjednoczonych. "Mój mąż jest człowiekiem niezłomnego charakteru i wielkiej cnoty" - dodała, kładąc dłoń na ramieniu McCaina, 71-letniego weterana z Wietnamu. Gdy skończyła, głos zabrał on sam: "Nie macie wyboru, musicie uwierzyć Cindy" - przekonywał.

Afera z domniemaną kochanką wybuchła w środę, kiedy sympatyzujący z Partią Demokratyczną dziennik "New York Times" napisał na swej stronie internetowej, że senator z Arizony zdradzał żonę z 41-letnią obecnie Vicki Iseman, pracowniczką dużej agencji lobbingowej. Miało się to wydarzyć osiem lat temu, kiedy po raz pierwszy startował w prezydenckim wyścigu.

"NYT" wytyka również Johnowi McCainowi, że jego zażyła znajomość z panią Iseman zaowocowała nie tylko złamaniem małżeńskiej przysięgi. W czasie kampanii miał on bowiem korzystać z odrzutowca należącego do jednej z wielkich telekomunikacyjnych korporacji, którą reprezentowała jego rzekoma kochanka. Gazeta sugeruje, że firma ta mogła wiele zyskać na decyzjach senackiej komisji handlu, którą kierował wówczas John McCain. Autorzy artykułu próbowali na koniec dowieść, że romans oraz konflikt interesów czyni z faworyta republikańskiego wyścigu o Biały Dom osobę niewiarygodną i postępującą wbrew głoszonym przez siebie zasadom etycznym.

Problem w tym, że gazeta powołuje się na bardzo niepewne źródła, czyli - jak sama to nazwała - "osoby zbliżone do sztabu wyborczego McCaina". "NYT" nie przedstawił żadnych twardych dowodów na poparcie swoich zarzutów: ani w sprawie romansu, ani w sprawie politycznej korupcji. Na zespół redakcyjny zewsząd posypały się już gromy za to, że zdecydował się na publikację niesprawdzonych informacji.

Jak na razie plotki o romansie nie wpłynęły na poziom poparcia, jakim cieszy się John McCain. Rozdmuchana przez nowojorski dziennik afera może się za to paradoksalnie przysłużyć jego kampanii i zakończyć kłótnie wewnątrz Partii Republikańskiej. W obronie polityka niespodziewanie stanęli ultrakonserwatywni publicyści Rush Limbaugh i Ann Coulter, którzy dotąd wieszali na nim psy za zbytni liberalizm. Teraz nazwali artykuł w "New York Timesie" "brudną grą Demokratów".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj