Dziennik Gazeta Prawana logo

Talibowie uderzają w sieci komórkowe

27 lutego 2008, 03:15
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Wkrótce mogą ucichnąć telefony komórkowe w Afganistanie. Dziś minie termin ultimatum, jaki talibowie dali operatorom sieci telefonicznych działających w kraju. Grożąc wysadzaniem masztów, domagają się od czterech firm zaprzestania współpracy z wojskami NATO. Te bowiem mają wykorzystywać telefoniczny sygnał do namierzania islamskich rebeliantów - pisze DZIENNIK.

"Ta współpraca doprowadziła do ciężkich strat w naszych oddziałach, a czasem w atakach ginęli nawet cywile. Dlatego Rada Talibów postanowiła, że wszyscy czterej operatorzy muszą wyłączać urządzenia o piątej po południu i cisza w eterze ma trwać do godziny siódmej rano dnia następnego" - napisał w specjalnym oświadczeniu rzecznik talibów Zabiullah Mudżahid.

Islamiści już wcześniej grozili operatorom komórkowym - bez rezultatu. Firmy usprawiedliwiały się tym, że nie są w stanie zapobiec wykorzystywaniu przez wojsko sygnału telekomunikacyjnego do śledzenia rebeliantów. W poniedziałek talibowie ponowili groźby. "Jeśli w ciągu trzech dni sieci komórkowe nie spełnią naszego żądania, weźmiemy na cel ich biura, lokalne przedstawicielstwa oraz maszty" - ogłosił Zabiullah Mudżahid.

Na razie jednak nic nie zapowiada tego, by kompanie telefonicznie się ugięły. W spełnienie gróźb przez talibów powątpiewają również eksperci. "To musiałaby być olbrzymia akcja prowadzona w skali całego kraju, a brak im ludzi, sprzętu i możliwości" - powiedział DZIENNIKOWI Alim Siddiki z misji ONZ w Afganistanie.

Poza tym wymuszenie ciszy w eterze uderzyłoby w samych talibów. Od lat korzystają oni z komórek do organizowania własnych oddziałów, błyskawicznej wymiany informacji o ruchach wojsk koalicji oraz przygotowywania ataków. I choć dla nikogo nie jest tajemnicą, że zachodnie wojska i jednostki antyterrorystyczne używają sygnałów telefonów satelitarnych i komórkowych do podsłuchiwania rozmów poszukiwanych islamistów oraz namierzania miejsc ich pobytu, to spokojnie mogą się bez tego obejść. W swoim arsenale Amerykanie oraz wojska NATO mają satelity szpiegowskie, które codziennie kierują w stronę Afganistanu czułe mikrofony i superdokładne kamery.

"Na groźby talibów trzeba spojrzeć inaczej. To po prostu część kampanii mającej powstrzymać kraj przed modernizacją, tak samo jak mordowanie nauczycieli i działaczy społecznych" - ocenia w rozmowie z nami Alim Siddiki. Byłoby to także uderzenie w jedną z najprężniej rozwijających się gałęzi biznesu, dzięki której kraj się w ostatnich latach rozwija, bo komórka stała się symbolem nowego Afganistanu. "Telefon ma dziś tutaj prawie każdy mieszkaniec miasta, dzięki niemu organizuje sobie życie i zarabia pieniądze. Bez telefonów poziom życia błyskawicznie spadnie" - dodaje Siddiki.

Więc paradoksalnie uderzenie talibów w operatorów sieci komórkowych mogłoby być ich pyrrusowym zwycięstwem: ludzie odwróciliby się od nich, bo upadek masztów przekaźnikowych i ciszę w eterze każdy Afgańczyk odczułby na własnej kieszeni.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Mariusz Janik
Mariusz Janik

Dziennikarz, fot. Materiały prasowe

Zobacz wszystkie artykuły tego autora
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj