Radzieccy przywódcy zwykle mieli dacze na Krymie. Ale ostatni pierwszy sekretarz ZSRR Michaił Gorbaczow zaszalał - kupił willę na luksusowej tajlandzkiej wyspie Phuket, niedaleko posiadłości kierowcy wyścigowego Kimiego Raikkonena.
Jak podaje rosyjska "Prawda", Gorbaczow kupił rezydencję w kompleksie "Tarasy Spokoju". Ile zapłacił? Tego dokładnie nie wiadomo, jednak Kimi Raikkonen na posiadłość w tym samym miejscu wyłożył półtora miliona dolarów. Możliwe więc, że cena była podobna.
Gorbaczow, jak pisze "Prawda", nie mógł kupić willi na własne nazwisko. Prawo w Tajlandii zabrania bowiem cudzoziemcom kupowania domów. Na własność mogą mieć jedynie mieszkania. Dlatego były radziecki przywódca zrobił to, co reszta - kupił dom przez podstawionego obywatela Tajlandii.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl