1 lipca 1908 roku władze państw z całego świata wreszcie się dogadały, jaki sygnał powinien być znany wszystkim marynarzom jako wezwanie pomocy. Wybrano najłatwiejszy do zapamiętania kod - trzy litery, SOS, które mógł łatwo wystukać każdy marynarz - pisze brytyjski "The Times".
Pierwszym statkiem, jaki użył nowego sygnału, była Slavonia, która zatonęła koło Azorów. Dzięki szybkiemu wezwaniu pomocy udało się uratować całą załogę i pasażerów. Gorszy los spotkał Titanica, którego wezwania o pomoc większość statków zignorowała.
Dziś sygnał SOS odchodzi w zapomnienie. Dzięki szybkiej łączności satelitarnej czy telefonom komórkowym, ze statków znikają radiostacje i nikt już nie potrzebuje wystukiwać trzech kropek, trzech kresek i trzech kropek, by wezwać pomoc.
Dziennikarz. Zaczynał w „Super Expressie”, w Dziennik.pl od samego początku istnienia portalu, czyli kwietnia 2006. Obecnie jest wydawcą i redaktorem Newsroomu, zajmuje się także działem Technologie. W czasie wolnym gra w gry komputerowe oraz maluje figurki do Warhammera. Uwielbia koty.