Skrajnie prawicowy zamachowiec został uznany przez sąd winnym 51 zarzutów zabójstwa, 40 usiłowania zabójstwa i dokonania aktu terrorystycznego.
- oświadczył sędzia Cameron Mander odczytując wyrok. Mander ocenił, że działania zbrodniarza były "nieludzkie". Zaznaczył, że wśród zabitych było trzyletnie dziecko. Jest to pierwszy wyrok dożywocia w historii nowozelandzkiego wymiaru sprawiedliwości.
Podczas procesu 29-letni Tarrant nie zabrał głosu i nie skorzystał z możliwości odniesienia się do wyroku. Podczas składania zeznań w trakcie śledztwa nie okazał skruchy, mówiąc jedynie, że żałuje, iż nie zabił więcej osób.
Choć zamachowiec miał później w rozmowie z psychiatrą odrzucić swoje ekstremistyczne poglądy, sąd nie dał wiary w przemianę mężczyzny, bo nie sugerowało tego jego zachowanie podczas procesu. W trakcie rozprawy sąd wysłuchał kilkudziesięciu przedstawicieli ofiar zamachu, którzy przeklinali sprawcę, recytowali przed nim wersety Koranu, ale także przebaczali mu.
W ocenie sądu zamach był starannie zaplanowany, by zmaksymalizować liczbę ofiar. W opublikowanym w internecie manifeście Tarrant ujawnił swoje rasistowskie i antyimigranckie motywy oraz inspirację zbrodnią Norwega Andersa Breivika z 2011 roku.
Zamach w Christchurch był najcięższą zbrodnią popełnioną w najnowszej historii Nowej Zelandii.
Z ulgą przyjęła czwartkowy wyrok premier tego kraju Jacinda Ardern. - powiedziała premier.