Dziennik Gazeta Prawana logo

Trump broni zabójcy z Kenoshy: Wygląda na to, że działał w samoobronie

1 września 2020, 20:44
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Donald Trump
<p>Donald Trump</p>/ShutterStock
Prezydent Donald Trump odmówił we wtorek potępienia 17-letniego Kyle'a Rittenhouse’a, oskarżonego o zastrzelenie dwóch osób w czasie demonstracji w Kenosha. Wygląda na to - jak uzasadnił - że działał on w samoobronie.

Nastolatek stoi wobec zarzutu zastrzelenia dwóch demonstrantów i zranienia trzeciego. Oskarżony jest też o kilka mniejszych przestępstw kryminalnych. Do tragedii doszło w ubiegły wtorek podczas protestów przeciw brutalności policji w Kenosha, w stanie Wisconsin. Rittenhouse przebywa w areszcie w stanie Illinois, gdzie mieszka. Trwa śledztwo w tej sprawie.

Jak informuje we wtorek amerykańskie radio publiczne NPR, Trump zapytany podczas poniedziałkowej konferencji prasowej, czy potępiłby czyn nastolatka z Illinois, stanął w jego obronie. Powiedział, że wydaje mu się, że domniemany zabójca działał w samoobronie.

- – wyjaśnił prezydent.

Zdaniem adwokatów Rittenhouse'a właściciel miejscowego salonu samochodowego poprosił go o ochronę firmy w trakcie protestów. Nastolatek został wówczas zaatakowany przez demonstrantów. Prawnicy argumentują, że w obronie życia nie miał innego wyjścia niż użyć broni. Uciekł się, jak podkreślają, do "nadanego przez Boga, konstytucyjnego, powszechnego i ustawowego prawa do samoobrony".

- - twierdzą obrońcy, cytowani przez stację NBC z Chicago.

Prokuratorzy z hrabstwa Kenosha złożyli dokumenty, w których zażądali jego ekstradycji do Wisconsin. Zgodnie z prawem tego stanu jako 17-latek Rittenhouse ma być sądzony jako dorosły. Grozi mu kara dożywotniego więzienia.

NPR zauważyło, że domniemane zachowanie napastnika wywołało różne komentarze zależnie od przynależności partyjnej. Republikanie mówili o Rittenhouse jako tragicznej postaci, patriocie, którego ekstremalne działania zrodziły się z niepowodzeń Demokratów w tłumieniu przemocy na ulicach.

Z kolei Demokraci wskazywali, jak stwierdza radio publiczne, na prowadzącą do coraz większych podziałów retorykę prezydenta. Zarzucali mu, że popiera stosowanie przemocy wobec protestujących. Uznali to za przesłanie do renegatów posiadających broń, aby czuli, że mogą działać bezkarnie w imię "prawa i porządku".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj