Jak podkreśliła przewodnicząca Norweskiego Komitetu Noblowskiego Berit Reiss-Andersen Światowy Program Żywnościowy został doceniony "za swoją pracę na rzecz zwalczania głodu i wkład w możliwość zaistnienia pokoju na obszarach objętych konfliktem".

Reklama

Pandemia koronawirusa spowodowała, że więcej ludzi głoduje. Sytuacja pogarsza się w takich krajach, jak Jemen, Kongo, Nigeria, a kombinacja choroby i głodu jest szczególnie niebezpieczna - podkreśliła Reiss-Andersen, dodając, że "do czasu wynalezienia szczepionki żywność jest najlepszą szczepionką".

Przewodnicząca Norweskiego Komitetu Noblowskiego wykazała, że istnieje związek między "głodem a konfliktem zbrojnym". Głód jest wykorzystywany jako broń - oświadczyła Reiss-Andersen.

Tegoroczna uroczystość ogłoszenia Pokojowej Nagrody Nobla z powodu restrykcji epidemicznych odbywała się niemal przy pustej sali Instytutu Nobla w Oslo. Nieliczni zgromadzeni dziennikarze musieli zachować odstęp i zasłonić twarze maseczkami.

Płacz ze wzruszenia w siedzibie Światowego Programu Żywnościowego

Pracownicy Światowego Programu Żywnościowego, który ma swoją siedzibę w Rzymie, zareagowali w jej biurach płaczem ze wzruszenia na wiadomość o Pokojowej Nagrodzie Nobla.

Pracująca w WFP Polka przekazała, że z powodu pandemii koronawirusa część zatrudnionych w centrali osób nadal wykonuje swoje obowiązki zdalnie. Jak dodała, ci, którzy usłyszeli informację o Pokojowej Nagrodzie Nobla w biurach, "zaczęli płakać ze wzruszenia".

Podkreśliła, że pracujący zdalnie przekazują sobie wiadomość za pomocą komunikatorów. Jak przyznała, początkowo panowało wręcz niedowierzanie.

Podczas lat pracy w Światowym Programie Żywnościowym zawsze zdawałam sobie sprawę z tego, jak szlachetne jest to zajęcie, a pandemia uświadomiła nam to jeszcze bardziej. Wielu naszych pracowników rozsianych po świecie zakaziło się koronawirusem - zauważyła pracowniczka nagrodzonej Noblem agendy ONZ.