- Procedura praworządności to zwykły szantaż, polityczna zemsta. Polityczny odwet przeciwko krajom, które sprzeciwiają się liberalnemu mainstreamowi - ocenił Szijjarto.

Reklama

- Europejski mainstream nie może przełknąć, że w Polsce i na Węgrzech są udane i stabilne rządy, z których ludzie są zadowoleni, że jesteśmy patriotami i stawiamy narodowy interes na pierwszym miejscu, że jesteśmy dumni z chrześcijańskiego dziedzictwa. To wszystko powoduje, że ten główny nurt europejski próbuje nas szantażować i wywierać na nas presję - dodał węgierski minister.

Podkreślił przy tym, że fundusze UE nie są wyrazem wspaniałomyślności ani hojności krajów zachodnioeuropejskich.

- To nie jest żadna działalność charytatywna. Musimy to głośno i wyraźnie powiedzieć, że jest to część naszych pieniędzy. Nie jesteśmy wyłącznie beneficjentami środków unijnych. Gdy Polska i Węgry przystąpiły do UE otworzyły swoje rynki przed wielkimi koncernami zachodnimi, które otrzymały z tego tytułu ogromne zyski. Wpłacamy składki. To, co otrzymujemy w postaci funduszy, to pewnego rodzaju rekompensata - zaznaczył Szijjarto.

Jego zdaniem, niektórzy europejscy politycy atakują Polskę i Węgry, ponieważ władze obu tych państw miały rację w sprawie polityki migracyjnej.

- Od początku bardzo jasno wypowiadaliśmy się w sprawie przymusowej relokacji uchodźców. Mówiliśmy, że migracja jest zła i niebezpieczna z punktu widzenia kultury, bezpieczeństwa, zdrowia. Okazało się, że mieliśmy rację. Udało nam się zachować bezpieczeństwo, dziedzictwo. Widzimy, co dzieje się w zachodniej części Europy - dochodzi do przemocy, agresji, zamachów terrorystycznych, antysemityzm przybiera na sile. Oni nie mogą pogodzić się z tym, że mieliśmy rację, dlatego nas atakują. W futbolu jest podobnie - najlepszą obroną jest ofensywa - powiedział PAP szef MSZ Węgier.

W ocenie Szijjarto politycy zachodnioeuropejscy próbują pouczać Polaków i Węgrów, ponieważ wydaje im się, że lepiej wiedzą, co jest dla nich dobre.

- Bruksela powinna przestać krytykować i edukować państwa członkowskie. Polski i węgierski rząd został wybrany przez naród w wolnych wyborach. Nie możemy powiedzieć, że premier Mateusz Morawiecki, wicepremier Jarosław Kaczyński wygrali przez przypadek lub na loterii. Tak zadecydowali obywatele. Zachodnioeuropejscy politycy mają prawo nie zgadzać się z nami i mówić, że nie podoba im się, co robimy, ale stwierdzenie, że jest to niedemokratyczne to absurd. Władza w Polsce i na Węgrzech opiera się na woli ludzi, którzy w kolejnych wyborach ponownie opowiadają się za przyjętą linią i wartościami prezentowanymi przez rządzących - podkreślił.

Według ministra Szijjarto, Unia Europejska stosuje wobec Polaków i Węgrów podwójne standardy.

- Podwójne standardy, hipokryzja, polityczna poprawność. Widać to na przykładzie reformy sądownictwa. Polska była krytykowana przez Komisję Europejską za zmianę systemu sądownictwa, chociaż Hiszpania wprowadziła bardzo podobne przepisy. Jeśli coś jest dobre w Hiszpanii, to dlaczego nie jest również w Polsce? Inny przykład – w 2010 roku na Węgrzech wprowadziliśmy nową ustawę medialną, za co byliśmy bardzo mocno atakowani. Jednak podobne rozwiązania można znaleźć w innych krajach europejskich – powiedział.

W ocenie ministra, szczególną rolę odgrywa w Europie Grupa Wyszehradzka.

- Grupa Wyszehradzka to najściślej współpracujący, najskuteczniejszy i najbardziej aktywny sojusz w Unii Europejskiej - podkreślił. Jego zdaniem, może ona odegrać dużą rolę w procesie integracji europejskiej. Jak dodał, kraje V4 (Czechy, Polska, Słowacja, Węgry) bardzo mocno przyczyniły się do sukcesu gospodarczego UE.

- Grupa Wyszehradzka była motorem wzrostu w Europie. Jeśli spojrzymy na wskaźnik wzrostu gospodarczego możemy zauważyć, że w krajach Europy Środkowej te wskaźniki przekroczyły średnią skalę. Kraje wyszehradzkie prowadzą bardzo racjonalną politykę gospodarczą i dotyczącą bezpieczeństwa. Mamy niskie stawki podatkowe, kładziemy nacisk na tworzenie nowych miejsc pracy, a odrzucając obowiązkowe kwoty relokacji imigrantów zapewniliśmy sobie wewnętrzne bezpieczeństwo. Mogę powiedzieć, że dzięki polityce zdrowego rozsądku, udało nam się osiągnąć sukces i pokazać dobry przykład - powiedział PAP Szijjarto.

Mówił też o roli, jaką w UE może odegrać Inicjatywa Trójmorza. Jego zdaniem, powinna ona skoncentrować się na rozwoju infrastruktury, m.in. transportowej i energetycznej, szczególnie na osi Północ-Południe.

Reklama

- Kiedy popatrzymy na mapę infrastruktury w Europie, dostrzegamy, że jest ona dużo bardziej rozbudowana w zachodniej części kontynentu, niż centralnej. Brakuje infrastruktury drogowej, kolejowej, energetycznej łączącej Północ z Południem. Wszystkie kluczowe projekty rozwijano ze Wschodu na Zachód i odwrotnie. Jeżeli Inicjatywa Trójmorza chce odnieść sukces, powinna skoncentrować się na rozbudowie infrastruktury na osi Północ-Południe poprzez generowanie potrzebnych środków finansowych. Budowa infrastruktury na tej osi może być kamieniem węgielnym pod budowę silnych gospodarek w regionie. Jeśli Inicjatywa będzie opierała się jedynie na wspólnych oświadczeniach i spotkaniach, nie dokonamy żadnych zmian - zaznaczył.

Jak podkreślił szef węgierskiej dyplomacji, warunkiem silnej Europy są silne, suwerenne państwa członkowskie.

- Jeśli chcemy, aby UE znów była silna, musimy zacząć się wzajemnie szanować. Wzajemny szacunek powinien być podstawą - dodał.