Dziennik Gazeta Prawana logo

Zwolennicy Trumpa wdarli się do Kapitolu. Policja: Cztery osoby zmarły

7 stycznia 2021, 06:20
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Kapitol USA
<p>Kapitol USA</p>/EPA/PAP
Zamieszki w Waszyngtonie. Sympatycy prezydenta USA Donalda Trumpa wtargnęli w środę do gmachu Kongresu, doprowadzając do wstrzymania posiedzenia amerykańskiego parlamentu. Policja informuje o rannych i ofiarach śmiertelnych. 

Wtargnięcie zwolenników prezydenta do Kongresu i ewakuacja parlamentarzystów stanowi bezprecedensowe wydarzenie w historii Stanów Zjednoczonych. Demonstrantom udało się wejść m.in. do sali obrad Izby Reprezentantów i biura szefowej tej izby Nancy Pelosi. Zdjęcia przechadzających się po korytarzach Kongresu sympatyków Trumpa z flagami Konfederacji i bronią obiegły zszokowany świat.

gabinet-nancy-pelosi-37043195.jpg
Gabinet Nancy Pelosi/JIM LO SCALZO

W gmachu Kongresu, w którym trwało posiedzenie zatwierdzające głosowanie Kolegium Elektorów, wybito w środę część okien oraz zdemolowano drzwi. Stacja NBC podała, że zmarła postrzelona w Kapitolu kobieta. 

Policja: Cztery osoby zmarły w trakcie zamieszek w Waszyngtonie

Cztery osoby zmarły w trakcie środowych zamieszek w okolicach Kapitolu - poinformowała już w czwartek waszyngtońska policja. W amerykańskiej stolicy aresztowano ponad 50 osób, a 14 policjantów zostało rannych.

Szef policji w Waszyngtonie Robert Contee potwierdził, że wśród zmarłych jest kobieta, która została postrzelona przez policję Kapitolu, a także trzy inne osoby, które zginęły w "nagłych wypadkach".

Policja stwierdziła, że zarówno służby bezpieczeństwa, jak i zwolennicy prezydenta Donalda Trumpa stosowali środki chemiczne podczas kilkugodzinnej okupacji budynku Kapitolu. Przed gmachem i w jego wnętrzu dochodziło do bójek.

Funkcjonariusze policji w Waszyngtonie podali, że unieszkodliwili dwie bomby, jedną znalezioną przed siedzibą Demokratów, a drugą przed siedzibą Republikanów.

protestanci-na-kapitolu-37043168.jpg
Protestanci na Kapitolu/JIM LO SCALZO

"To będzie w podręcznikach do historii"

Wieczorem czasu miejscowego tłum rozchodzi się, przed Kongresem jest kilkaset osób, część w paramilitarnym rynsztunku. Policja od czasu do czasu rozprasza demonstrantów granatami hukowymi.

"Lud przemówił, to będzie w podręcznikach do historii", "USA, USA", "Zatrzymać oszustwo" - słychać wśród idących Pennsylvania Avenue. O północy polskiego czasu w Waszyngtonie rozpoczęła się godzina policyjna; spokój na ulicach miasta egzekwować ma oprócz policji Gwardia Narodowa. Nad miastem latał policyjny śmigłowiec, w centrum słychać było ciągły dźwięk syren pojazdów służb porządkowych.

Oświadczenia Trumpa i Bidena 

Z obawy przed demonstrantami część dziennikarzy i kongresmenów chowała się w gmachu amerykańskiego parlamentu za szafkami. Niektórzy leżeli na podłodze. Demonstranci robili sobie zdjęcia z posągami oraz obrazami w parlamencie.

demonstranci-na-kapitolu-37043291.jpg
Demonstranci na Kapitolu/JIM LO SCALZO

Większość parlamentarzystów chce wznowić posiedzenie w środę i dokończyć proces zatwierdzania głosów Kolegium Elektorów w wyborach prezydenckich z 3 listopada 2020 r. - informuje stacja telewizyjna MSNBC. Demonstrujący uważają, że wybory, które wygrał demokrata Joe Biden, zostały sfałszowane.

- oświadczył w telewizyjnym wystąpieniu prezydent elekt. - ocenił. Jak zauważył, sceny chaosu na Kapitolu nie odzwierciedlają Ameryki i tego, kim Amerykanie są.  - oświadczył. Wezwał przy tym prezydenta Donalda Trumpa, by w telewizji zażądał zakończenia tego oblężenia.

W późniejszym nagraniu na Twitterze Trump wezwał demonstrantów do pokojowego rozejścia się do domów. Oświadczył jednocześnie, że "wybory nam skradziono".

Wcześniej sprzed Białego Domu mówił, że "nigdy się nie poddamy i nigdy nie ustąpimy" i wzywał do marszu w kierunku Kongresu.

- napisał na Twitterze wiceprezydent USA Mike Pence.

Wcześniej polityk z Indiany podkreślił w oświadczeniu, że uważa, że nie może jednoosobowo decydować o zaakceptowaniu lub odrzuceniu głosów elektorów. Tego drugiego oczekiwał od niego Trump. Prezydent krytykował później postawę swojego zastępcy, oceniając, że Pence "nie miał odwagi zrobić tego, co należało zrobić, aby chronić nasz kraj i naszą konstytucję".

Media w USA zgodnie piszą o historycznym chaosie, obrazkach jak z wojny i oceniają, że to jeden z najtrudniejszych momentów dla amerykańskiej demokracji. Trwa również dyskusja, w jaki sposób demonstrantom udało się wejść do Kongresu.

kapitol-waszyngton-37043286.jpg
Kapitol, Waszyngton/WILL OLIVER
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj