Sfałszowanie wejścia na Everest

Reklama

Fałszerstwo wspinaczy - Narendera Singha Yadava i Seemy Rani Goswami - wyszło na jaw dopiero w tym roku, przy okazji nominacji pary do prestiżowej nagrody im. Tenzinga Norgaya w Indiach. Jak się okazało, para jako dowód wejścia na Czomolungmę przedstawiła zdjęcia będące fotomontażem, o czym świadczył m.in. brak odbicia śniegu w okularach, czy maski tlenowe niepołączone z butlą.

Nie potrafili okazać żadnych dowodów swojego wejścia na szczyt, a nawet nie przedstawili wiarygodnych fotografii - powiedział agencji AFP rzecznik resortu turystyki Taranath Adhikari.

W efekcie, wspinacze stracili certyfikat wejścia na najwyższy szczyt świata oraz otrzymali 6-letni zakaz wspinania się po nepalskich górach. Zakaz upływa jednak w 2022, bo liczony jest od 2016 r. Ukarana została też firma Seven Summit Treks organizująca wyprawę oraz pomagający wspinaczom szerpowie. Firma otrzymała mandat w wysokości 50 tys. rupii (ok. 1600 zł), zaś szerpowie - 10 tys. (320 zł). Aby wejście na Everest zostało oficjalnie uznane, potrzebne są zdjęcia oraz oświadczenia przewodników wyprawy i urzędników w obozie bazowym.

Wspinacze z Indii nie są jedynymi ukaranymi za sfałszowanie wejścia na Everest. W 2016 inna indyjska para himalaistów otrzymała 10-letni zakaz po tym, jak jako dowód zdobycia góry przedstawiła fotografie, na których wkleiła swoje wizerunki w miejsce innych wspinaczy, którzy faktycznie dotarli na szczyt.