Dziennik Gazeta Prawana logo

Wycieki paliw, opuszczone kopalnie, "fenolowe jezioro". Ekologiczny dramat w Rosji

28 marca 2021, 09:56
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
 Ułan Ude
<p>Ułan Ude</p>/Shutterstock
W Rosji setki tysięcy ton ropy i produktów naftowych trafiają do środowiska na skutek różnego rodzaju wycieków ze zbiorników i rurociągów - mówi PAP ekolog Igor Szkradiuk. Wśród innych sprawców skażeń wymienia kopalnię na Uralu, która emituje dwutlenek siarki.

- mówi PAP Szkradiuk, koordynator programu ekologizacji działalności przemysłowej w organizacji ekologicznej Centrum Dzikiej Przyrody.

Przykładem jest kopalnia Sibaj w republice Baszkotorstanu, na Uralu Południowym, gdzie wydobywano rudy miedzi. Na dnie nieczynnej już kopalni pali się siarka. mówi Szkradiuk.

Niekiedy bieżąca i systematyczna działalność zakładów prowadzi do zanieczyszczenia na dużą skalę. Takim przypadkiem jest działalność kopalni Szemur na północnym Uralu, należącej do firmy Swiatogor. Jak mówi Szkradiuk, poważne błędy podczas badań geologicznych i oszczędzanie na środkach bezpieczeństwa sprawiły, że ilość wody zbierającej się w kopalni przekraczała możliwości oczyszczalni. Woda zawierająca sole metali ciężkich trafiała do rzeczek.mówi ekolog.

 - powiedział ekolog.

Na początku marca odbyły się spotkania przedstawicieli Uralskiej Firmy Górniczo-Metalurgicznej (UGMK) - holdingu, którego spółką córką jest firma Swiatogor - z mieszkańcami i specjalistami. UGMK "obiecała dodatkowe oczyszczalnie, izolowanie ścian odkrywki itd., ale zdaniem specjalistów te środki nie są wystarczająco niezawodne technicznie i przemyślane. Mieszkańcy nie są pewni, że zanieczyszczenie ustanie" - powiedział działacz.

Tymczasem spółka Swiatogor ma zamiar rozszerzać inną swoją dużą kopalnię koło miejscowości Baranczynski na Uralu, w obwodzie swierdłowskim. Jak opowiada Szradiuk, mieszkańcy okolicznych wsi skarżą się na eksplozje, podczas których jednocześnie detonowanych jest do 80 ton materiału wybuchowego. W domach mieszkalnych pojawiają się pęknięcia. Jednak firma zaprzecza, by miało to związek z jej działalnością. Teraz mieszkańcy zamierzają zainstalować urządzenia, które będą rejestrować wstrząsy.

Przypadkiem katastrofalnej sytuacji, która ciągnie się przez lata jest "fenolowe jezioro" - zbiornik, który powstał w Ułan Ude, głównym mieście republiki Buriacji, regionie Rosji sąsiadującym z Mongolią. To efekt długoterminowej działalności przemysłowej. Jeszcze w czasach radzieckich przez dekady pozyskiwano tam gaz dla zakładów odlewniczych poprzez pirolizę węgla. Jest to proces ogrzewania węgla bez dostępu powietrza. Powstającą wraz z gazem ciężką smołę składowano w jamie na terenie zakładów.

Jak opowiada Szkradiuk, przed 15 laty zakłady wreszcie przestały pozyskiwać gaz z węgla i zaczęły kupować skroplony propan-butan. Jamę wypełnioną smołą po prostu zasypano. "Podczas zasypania podniósł się poziom wody nasyconej trującym fenolem, woda zaczęła się przesączać przez ziemię w inne rejony, w stronę domów mieszkalnych" - mówi ekolog. Trzeba było wielu lat, aby sąd wezwał firmę do zlikwidowania tego "jeziora fenolowego" zajmującego kilka hektarów.

Firma dwa razy prosiła w sądzie o odroczenie wykonania tej decyzji. Wreszcie, przedstawiła projekt spalania smoły. Zarejestrowano trzy społeczne ekspertyzy ekologiczne tego projektu, które jeszcze się nie zakończyły. Szkradiuk nie ma wątpliwości, że wszystkie trzy oceny będą zdecydowanie negatywne i wskażą, że do oczyszczenia gruntu z ciężkich produktów naftowych trzeba użyć innej technologii.

Ekolog podkreśla, że katastrofa w Norylsku pokazała "nadzwyczajny stopień zaniedbań i lekceważenia obowiązków". Jednocześnie jednak w Rosji "setki tysięcy ton ropy i produktów naftowych dostaje się do środowiska na skutek wszelkiego rodzaju wycieków ze zbiorników i rurociągów" - mówi ekspert. Setki tysięcy ton paliwa rozlewa się przede wszystkim w przedsiębiorstwach prowadzących wydobycie ropy i gazu.

Jak zauważa Szradiuk, jest już technicznie możliwe oczyszczanie ropy wprost w odwiertach i kierowanie do rurociągu surowca "znacznie mniej agresywnego", który nie będzie zżerał ścian rurociągów. "Jednak nafciarze nie chcą inwestować w rozwój nowych technologii, w najnowszy sprzęt, dlatego, że grzywny za zanieczyszczenie środowiska są dla nich o wiele niższe" - wskazuje rozmówca PAP.

Podkreśla, że wysoka grzywna - 145 mld rubli (równowartość ok. 2 mld USD) - na którą sąd skazał koncern Norylski Nikiel za wyciek paliwa, jest pierwszym takim przypadkiem w Rosji.

Ekspert wskazuje też na nastawienie samego społeczeństwa. Teraz Rosjanie "żądają pełnej odpowiedzialności biznesu za zanieczyszczenia środowiska naturalnego" - mówi PAP Szkradiuk.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj