12 ławników osiągnęło porozumienie co do trzech przedstawionych zarzutów po ok. 10 godzinach obrad w ciągu dwóch dni. Nie ujawniono ich nazwisk. Każdy wywoływany kolejno potwierdził swoją decyzję. Sędzia Peter Cahill zapowiedział, że wyda wyrok o wymiarze kary w ciągu ośmiu tygodni.

Reklama

Punkt zwrotny?

Chauvinowi grozi do 40 lat więzienia za morderstwo drugiego stopnia, do 25 lat za morderstwo trzeciego stopnia i do 10 lat za nieumyślne spowodowanie śmierci. Zarzuty są rozpatrywane oddzielnie, kara może więc zostać skumulowana.

Były policjant był obecny podczas ogłoszenia decyzji. Został on natychmiast zakuty w kajdanki i wyprowadzony z sali sądowej. Z dala dobiegały głosy wiwatującego tłumu zgromadzonego w okolicy gmachu sądu.

- Ta sprawa jest punktem zwrotnym w historii Ameryki w kwestii odpowiedzialności organów ścigania i wysyła jasne przesłanie, które, mamy nadzieję, będzie wyraźnie słyszalne w każdym mieście i w każdym stanie – głosi cytowane przez stację CNBC oświadczenie Bena Crumpa, prawnika rodziny Floyda.

Reklama

Obrońca 45-letniego byłego policjanta, Eric Nelson, zwracał się w poniedziałek do sędziego o unieważnienie procesu. Motywował to wpływem środków masowego przekazu oraz polityków na decyzję ławy przysięgłych. Cytował m.in. demokratyczną członkinię Izby Reprezentantów Maxine Waters, która nawoływała protestujących przeciw brutalności policji do konfrontacji, gdyby Chauvin został uniewinniony. Adwokat wskazywał, że jego klient odwoła się od wyroku.

Zabójstwo Floyda

Floyd zmarł 25 maja zeszłego roku. W trakcie aresztowania za użycie w sklepie 20-dolarowego fałszywego banknotu biały funkcjonariusz obezwładnił Afroamerykanina, który początkowo stawiał opór. Prokuratura oceniła, że przyciskał kolanem szyję leżącego na ziemi i skutego 46-letniego mężczyznę przez około 9 i pół minuty. Śmierć Floyda doprowadziła do masowych protestów w wielu miastach USA.

Przysięgli wysłuchali w trakcie procesu 45 świadków i pokazano im nagrania wideo z obrazujące incydent, w którym zginął Afroamerykanin. Oskarżyciele powołali 38 świadków obwiniających Chauvina, w tym policyjnych ekspertów od użycia siły. Przesłuchiwali także ekspertów medycznych, którzy wyjaśnili przyczynę śmierci Floyda.

Obrona twierdziła, że Afroamerykanin zmarł z powodu nadużycia narkotyków oraz wcześniej już cierpiał na chorobę serca i inne schorzenia. Powołała siedmiu własnych świadków usprawiedliwiających postępowanie byłego policjanta. On sam odmówił zeznań powołując się na swoje prawa wynikające z piątej poprawki do konstytucji USA.

Gmach sądu był otoczony betonowymi zaporami i drutami kolczastymi. Przed decyzją ławy przysięgłych z obawy przed zamieszkami do miasta wprowadzono ponad trzy tysiące żołnierzy Gwardii Narodowej i funkcjonariuszy innych służb.

Brat Floyda: Znowu możemy oddychać

- Dzisiaj znowu możemy oddychać - powiedział we wtorek Philonise Floyd po decyzji ławy przysięgłych, która uznała winnym byłego policjanta zabicia jego brata, nawiązując do słów George'a Floyda przed śmiercią: "Nie mogę oddychać".

- Sprawiedliwość dla George'a oznacza wolność dla wszystkich - powiedział Philonise Floyd. Podkreślił, że walka z niesprawiedliwością toczy się jednak dalej i wyraził nadzieję, że teraz, po decyzji ławy przysięgłych w Minneapolis, będzie mógł już spokojnie spać.

Biden: Wielki krok naprzód

Werdykt w sprawie George'a Floyda może być "wielkim krokiem naprzód" w zwalczaniu systemowego rasizmu w USA - ocenił we wtorek prezydent Joe Biden po uznaniu przez ławę przysięgłych, że były policjant jest winny zabójstwa Afroamerykanina.

Ogłaszanie werdyktu prezydent Joe Biden oglądał w Białym Domu. W przemówieniu ocenił, że decyzja przysięgłych może być "wielkim krokiem naprzód w marszu po sprawiedliwość w USA". Z ubolewaniem zauważył, że takie werdykty zapadają w Stanach Zjednoczonych rzadko. Apelował, by "nie zatrzymywać się".

- To było morderstwo w świetle dnia, które pokazało całemu światu systemowy rasizm, plamę na duszy naszego narodu - stwierdził Biden.

Przed nim przemawiała Kamala Harris. Pierwsza czarnoskóra osoba na stanowisku wiceprezydenta USA mówiła o uldze. - Mimo to ból nie został uśmierzony. (...) Wciąż mamy wiele do zrobienia. Nadal musimy reformować system - powiedziała, wzywając do przyjęcia prawa mającego na celu skuteczniejsze zapobieganie policyjnym nadużyciom.

Obama: To za mało, by mówić o prawdziwej sprawiedliwości

Po decyzji ławy przysięgłych, która uznała byłego policjanta winnym zabójstwa Afroamerykanina George'a Floyda, były prezydent USA Barack Obama powiedział we wtorek, że jeden werdykt to za mało, by mówić o prawdziwej sprawiedliwości.

Obama podkreślił, że potrzeba głębokich przemyśleń i reform. - Prawdziwa sprawiedliwość wymaga, abyśmy uświadomili sobie, że Afroamerykanie każdego dnia traktowani są inaczej - podkreślił były prezydent. - Musimy przyznać, że miliony naszych przyjaciół, krewnych i współobywateli żyją w strachu, że ich następne spotkanie z policją może być ostatnim - powiedział.

Jego zdaniem niezbędne są konkretne reformy, które przyczynią się najpierw do zmniejszenia, a później nawet do całkowitego wyeliminowania nierówności w systemie karnym. - Dzisiejszy werdykt jest wprawdzie koniecznym krokiem naprzód, ale daleko niewystarczającym - stwierdził Obama.