W niedzielę w Kazachstanie wybuchły gwałtowne protesty, które były początkowo skierowane przeciwko wzrostowi cen paliw, a potem przybrały charakter polityczny.
Gniew protestujących wobec reżimu
W czwartek do Kazachstanu na prośbę prezydenta Kasyma-Żomarta Tokajewa zostały wysłane wojska ODKB, głównie z Rosji. Tokajew wezwał je na pomoc w związku z "zewnętrzną agresją", jak określił protesty. Jak wyjaśnił Strachota, powodem zamieszek w Kazachstanie jest nie tylko znaczący wzrost cen gazu LPG, ale przede wszystkim ogromna frustracja społeczeństwa, związana z sytuacją ekonomiczną i polityczną w kraju.
- powiedział. Ekspert OSW wskazał na założoną przez władze w Kazachstanie blokadę informacyjną. – tłumaczył. – dodał.
Użycie siły wobec obywateli
Zdaniem eksperta zamieszki zostaną szybko stłumione. – dodał. - ocenił. Kierował się zapewne strachem przed możliwymi skutkami protestów np. przewrotem, do którego mogłoby dojść. – tłumaczył Strachota.
W ocenie eksperta działania państw zachodnich ograniczą się do apeli o deeskalację sytuacji. Zaznaczył, że NATO nie posiada podstaw prawnych do ingerencji w konflikt. – dodał. Komentując doniesienia rosyjskich mediów o „celowym rozpętaniu zamieszek w Kazachstanie przez zachodnie służby”, które „miały na celu odwrócenia uwagi Rosjan od Ukrainy” Strachota stwierdził, że "stawianie tego rodzaju tez to tylko i wyłącznie działanie propagandowe strony rosyjskiej". - zaznaczył.
Na pytanie, czy Kreml może wykorzystać zamieszki w Kazachstanie jako pretekst do rozpoczęcia działań wojskowych na Ukrainie odparł, że w jego ocenie raczej nie ma tutaj prostej zależności – dodał. Zaznaczył, że rosyjski kontyngent, który wysłano do Kazachstanu liczy 3 tys. żołnierzy, a to tylko ułamek sił w porównaniu do dziesiątek tysięcy wojsk zgromadzonych przy granicy z Ukrainą.
Dodatkowo, Rosja do działań w Kazachstanie zmobilizowała swoich sojuszników. Pierwszy raz w takiej operacji towarzyszą im siły białoruskie i armeńskie, działające w ramach Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym, tzw. postsowieckiego NATO. W skład sojuszu oprócz Rosji wchodzą: Armenia, Białoruś, Kirgistan, Kazachstan i Tadżykistan. – ocenił ekspert OSW w rozmowie PAP.PL.
Czy możliwa jest powtórka z Arabskiej Wiosny, podczas której fala protestów rozniosła się po Bliskim Wschodzie? W ocenie rozmówcy PAP.PL taki scenariusz jest mało prawdopodobny. – wyjaśnił ekspert.
Krzysztof Strachota – kierownik zespołu ds. Turcji, Kaukazu i Azji Centralnej Ośrodka Studiów Wschodnich. Koordynator projektów badawczych OSW nt. islamu na obszarze postsowieckim. Specjalista ds. stabilności na obszarze Kaukazu Południowego, Azji Centralnej, Turcji i Bliskiego Wschodu.