Dziennik Gazeta Prawana logo

W samolocie prezydenta zepsuła się lampka

5 grudnia 2008, 15:37
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Nie tylko prezydent Polski ma problemy ze swoją maszyną. Służby ratownicze berlińskiego lotniska Tegel zostały postawione w stan gotowości, kiedy doszło do awarii w samolocie prezydenta Horsta Koehlera. Na szczęście okazało się, że usterka nie była poważna. Zepsuła się jedynie kontrolka na kokpicie i samolot mógł bezpiecznie wylądować.

Niezwykłe poruszenie wywołało na lotnisku Tegel zgłoszenie awarii w samolocie prezydenta Niemiec Horsta Koehlera. W samolocie Bombardier Challenger, którym Koehler wracał do Berlina nie zapaliła się kontrolka sygnalizująca wysunięcie przednich kół.

>>>Naprawiony samolot gonił Lecha Kaczyńskiego

Jeśli koła faktycznie by sie nie wysunęły, groziło to katastrofą przy próbie lądowania. Na szczęście pomogli pracownicy wieży kontroli lotów, ktorzy dali znać pilotom, że wbrew wskazaniom kontrolki przednie koła są wysunięte.

Po ustaleniu, że to lampka jest zepsuta, a nie mechanizm wysuwający koła, samolot mógł bezpiecznie wylądować. Stu strażaków i osób ze służb ratowniczych, którzy stali w gotowości na płycie lotniska odetchnęło z ulgą.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj