Służba Bezpieczeństwa Ukrainy publikuje kolejną przechwyconą rozmowę rosyjskiego żołnierza. Wojskowy opowiada, jak w obwodzie charkowskim jego oddział ostrzeliwał we wsi domy, samochody, odciął ucho jeńcowi, chociaż mógł „puścić kulkę w łeb lub poćwiartować BTR-em”.
- opowiada żołnierz w rozmowie z ojcem. – relacjonuje z dumą młody człowiek.
– dodaje. Na pytanie: „po co?” żołnierz odpowiada, że jeniec „nie chciał mówić”.
– wyjaśnia. Jak dodaje, mogliby jeszcze „zrobić z niego durszlaczek” albo odrąbać palec.
Rosyjski żołnierz przyznaje, że racje żywnościowe wojskowi otrzymali „jak wyjeżdżali z Rosji”.
„Chłopaki poszli na zwiad, przynieśli kiełbasę, majonez, słoninę” – opowiada żołnierz. Jedzenie jego koledzy odebrali miejscowym, bo przecież i tak nie będą „się stawiać”.
„My mamy karabiny, czołg. Ktoś się stawia – minus dom i żyj, jak chcesz, na dworze” – wyjaśnia. Zapytany, czy tak można, odpowiada: „Tak trzeba”.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP