Po błędach w początkowej fazie wojny Moskwa postawiła na skuteczniejszą taktykę. Wojska rosyjskie próbowały dokonywać śmiałych wypadów w głąb Ukrainy, lecz poniosły porażkę i straciły przy tym elitarne jednostki. Teraz siły najeźdźcy posuwają się stopniowo do przodu pod osłoną artylerii - czytamy na łamach amerykańskiego dziennika.

Reklama

Ukraina jak Czeczenia?

"WSJ" zauważa, że dotychczasowe działania Kremla na wschodzie Ukrainy przypominają niektóre z poprzednich wojen toczonych przez Rosję. Podobnie jak w Czeczenii w latach 90., rosyjskie siły kompensują braki swoich oddziałów lądowych zmasowaną siłą ognia.

Przeciwnik koncentruje znaczne zasoby artylerii i broni pancernej na każdym kilometrze kwadratowym. Nie jesteśmy w stanie temu sprostać, to daje Rosji przewagę. (...) Niemniej, dziewięć mobilnych wyrzutni rakietowych HIMARS i podobne zestawy, przekazane nam przez USA i sojuszników, działają już na polu walki ze śmiertelnym (dla wroga) skutkiem. Rosjanie są bezbronni wobec tych systemów i bardzo zaniepokojeni (z tego powodu) - zaznaczył Daniłow, cytowany przez "WSJ".

Reklama

Zachodnia broń kluczowa?

Jak podkreślono, dzięki wyrzutniom HIMARS ukraińskie wojska zaczęły atakować w precyzyjny sposób cele przeciwnika na tyłach frontu, m.in. magazyny amunicji i paliw na okupowanych terytoriach. Wcześniej przeprowadzanie takich operacji nie było możliwe. W ocenie Daniłowa jest jednak za wcześnie, by mówić o zmianie sposobu prowadzenia walki przez Kijów. Ukraina wciąż musi bronić się przed przeważającymi siłami wroga i potrzebuje znacznie więcej uzbrojenia z Zachodu.

Reklama

Sekretarz RBNiO wyjaśnił przyczynę ataków rakietowych Kremla na obiekty cywilne. Zdaniem Daniłowa tak brutalne metody służą "zmniejszeniu skali poparcia dla wojny wśród ukraińskiego społeczeństwa". Nie są to jednak działania skuteczne, ponieważ zdecydowana większość Ukraińców nie dopuszcza możliwości ustępstw terytorialnych na rzecz Rosji za cenę pokoju.

Nasze zwycięstwo powinno oznaczać odzyskanie (wszystkich) ziem (zajętych przez wroga) i zabezpieczenie (kraju) przed kolejnym (rosyjskim) atakiem. Zasadne jest jednak pytanie, czy takie rozumienie sukcesu podzielają partnerzy Ukrainy, którzy wspierają nas (w tej wojnie) - powiedział Daniłow, nawiązując do wciąż zbyt małych, w jego opinii, dostaw zachodniej broni.

W środę wieczorem ukraiński prezydent Wołodymyr Zełenski oświadczył, że artyleria dostarczana przez kraje NATO zaczęła wreszcie "działać (na froncie) z całą mocą". Dokładność tego uzbrojenia jest taka, jaka powinna być - podkreślił szef państwa.