Dziennik Gazeta Prawana logo

Izrael zbiera cięgi od ONZ

30 grudnia 2008, 15:17
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Izraelskim specjalistom od politycznego PR jak do tej pory nie udaje się przekonać świata, że operacja przeciw Hamasowi jest wojną sprawiedliwą. ONZ stanowczo domaga się zawieszenia broni, twierdząc, że środki użyte przez Jerozolimę stanowią śmiertelne zagrożenie dla ludności cywilnej.

Zdaniem sekretarza generalnego Ban Ki-moona, Izrael ma pełne prawo do obrony przed ostrzałem rakietowym prowadzonym z terytorium Strefy na południową część kraju. Jednak środki, na jakie zdecydował się rząd Ehuda Olmerta, by przerwać falę ataków, są niewspółmierne do zagrożenia. Operację "Płynny ołów", jaką izraelska armia zaczęła w sobotę, Ban Ki-moon określił jako "nadużycie siły". "Głęboko smuci mnie, wynikające z przemocy i zniszczenia, do jakich dochodzi w ostatnich dniach, cierpienie cywilów" - oświadczył.

Wczoraj ONZ potwierdziła dane dotyczące liczby ofiar trwających od czterech dni nalotów. Zginęło w nich ponad 320 osób, dziś liczba ta powiększyła się o co najmniej dziesięć osób. Po izraelskiej stronie zginęły dotychczas cztery osoby, w tym jeden żołnierz.

>>> Zobacz raport o wojnie w Gazie

"Te statystyki mówią same za siebie" - mówi nam Robert Lowe, ekspert Królewskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych z Londynu. "Skala izraelskiej odpowiedzi jest zdecydowanie niewspółmierna do palestyńskich ataków, które powodują niewielkie i bardziej wynikające z przypadku straty" - dodaje. Według niego, w efekcie Izraelczycy powtarzają w ten sposób swoje błędy sprzed dwóch lat, z czasów wojny przeciw Hezbollahowi w Libanie. "Społeczność międzynarodowa widzi to i jednoznacznie potępia" - podkreśla Lowe.

Izrael przekonuje jednak, że wszystko jest pod kontrolą. "Na razie światowi liderzy nie potępili Izraela w sposób dramatyczny, nawet w ONZ nikt się z tym nie spieszy" - twierdzi jednak Dan Gillerman, izraelski ambasador w ONZ. "Do tej pory wyłącznie apelowano do nas o spokój i zawieszenie broni, jak zresztą się spodziewaliśmy" - dodaje. Jednak sympatię i współczucie świata, jakie wyrażano dla ofiar palestyńskich zamachowców i osób zabitych lub poranionych w eksplozjach rakiet Kassam, łatwo stracić.

>>> Przeczytaj, jakie były efekty czwartej doby nalotów

Nie służą temu z pewnością incydenty takie, jak staranowanie przez izraelski okręt patrolowy statku z pomocą medyczną dla Palestyńczyków. Choć nikomu nic się nie stało, izraelska marynarka wojenna zmusiła wolontariuszy organizacji humanitarnej, by zawrócili na Cypr. Na dodatek, jeżeli Jerozolima zdecyduje się na inwazję w Strefie Gazy, można się spodziewać kolejnej eskalacji przemocy i ofiar cywilnych. Przy tak nieproporcjonalnych siłach i taktyce radykałów, którzy zazwyczaj atakują Izraelczyków niespodziewanie, po to by chwilę później rozpłynąć się w tłumie lub zniknąć w przeludnionych obozach dla uchodźców, na pewno ucierpią przypadkowi ludzie.

"Niestety, Izrael od lat działa według zasady: jeżeli nas podrapiesz, uderzymy cię pięścią" - podkreśla Robert Lowe. "Za jednego zabitego Izraelczyka muszą odpowiedzieć sprawcy zbrodni, bez względu na to, ile ofiar padnie przy okazji" - dodaje. Ta taktyka przez lata służyła podnoszeniu na duchu Izraelczyków. Dziś zdaje się obracać przeciwko nim.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj