Rosja faktycznie rzuciła wyzwanie Stanom Zjednoczonym. Jeśli Kreml nie zostanie ukarany za takie działania, to będzie je powtarzał do nieskończoności. USA powinny w końcu okazać swoje zdecydowanie. Jeśli USA nie będą zdecydowane wobec Federacji Rosyjskiej, to w jaki sposób mogą przeciwdziałać przyszłemu zagrożeniu ze strony Chin? – pyta w rozmowie z Polską Agencją Prasową.

Reklama

"To było umyślne działanie"

Wołodymyr Horbacz, analityk z kijowskiego Instytutu Współpracy Euroatlantyckiej uważa, że działania rosyjskich pilotów były umyślne, jednak reakcja Waszyngtonu była słaba. - To było umyślne działanie, a nie żadne niebezpieczne, nieprofesjonalne czy nierozważne zachowanie rosyjskich pilotów. Jest to działanie demonstracyjne. To akt agresji, akt wojny i bezpośredni atak na Stany Zjednoczone – powiedział.

Reklama

Reakcja USA wygląda jednak na słabą. Rzecznik Rady Bezpieczeństwa Narodowego John Kirby mówi, że wcześniej też rosyjscy piloci zachowywali się nieprofesjonalnie. Niestety, Stany Zjednoczone na to nie reagowały, co doprowadziło do wczorajszego tak zwanego incydentu – dodał.

"Ryzyko takich strat istnieje"

Ekspert zwrócił uwagę, że zaatakowany nad Morzem Czarnym dron MQ-9 Reaper to sprzęt, o który zabiegała walcząca z rosyjską agresją Ukraina. - Amerykanie podkreślają, że zrobili wszystko, by ten dron nie trafił w ręce Rosjan. Oni naprawdę boją się utraty technologii wojskowych i jest to zapewne główna przyczyna tego, że nie przekazali drona tego typu ukraińskim siłom zbrojnym do wykorzystania w wojnie przeciwko rosyjskiemu agresorowi - podkreślił.

Widzimy jednak, że ryzyko takich strat istnieje nawet bez Ukrainy, a poza tym broń jest nie po to, by przechowywać ją w sejfie, lecz po to, żeby korzystać z niej na polu boju - wskazał Horbacz.

Dowództwo Europejskie Sił Zbrojnych USA (EUCOM) podało we wtorek, że rosyjski myśliwiec Su-27 przechwycił i uderzył w drona w międzynarodowej przestrzeni powietrznej nad Morzem Czarnym, powodując jego runięcie do wody. Dwa rosyjskie samoloty spuszczały paliwo lotnicze w kierunku amerykańskiej maszyny, a następnie jeden z myśliwców uderzył w silnik Reapera. Operatorzy drona byli zmuszeni skierować go do morza.

Z Kijowa Jarosław Junko