Jak zauważył Reisner, do katastrofy tamy mogły doprowadzić trzy scenariusze: pierwszy to celowe zniszczenie przez stronę rosyjską, a drugi - to ukierunkowany ostrzał wojsk ukraińskich. Trzeci scenariusz to zawalenie się tamy na skutek uszkodzeń z ostatnich miesięcy.
Z punktu widzenia aktualnej wiedzy wygląda na to, że najprawdopodobniej strona rosyjska wysadziła tamę w powietrze - ocenił pułkownik. - Niszcząc tamę, rosyjskie wojsko mogło próbować uniemożliwić Ukrainie militarne wykorzystanie obszaru na południe od Chersonia - zaznaczył Reisner.
Jak przypomniał, zaopatrzenie w wodę anektowanego przez Rosję Krymu częściowo zależy od zniszczonej tamy. - Niemniej jednak w obecnej sytuacji, gdy prawdopodobna jest ofensywa ze strony Ukrainy, rosyjskie wojsko najwyraźniej podjęło "diaboliczną decyzję" o zniszczeniu tej tamy, aby uniemożliwić Ukraińcom atak na południu - zauważył.
To także bardzo mocna wskazówka, że ofensywa faktycznie przechodzi z fazy przygotowawczej do fazy decyzyjnej - dodał Reisner, podkreślając, że "zalany teren nie jest już dostępny dla działań ukraińskich sił zbrojnych".
Dziennikarz. W mediach od ćwierć wieku, pamiętający czasy, gdy papierowe gazety były jeszcze czarno-białe. Dziś zachwycony możliwościami, które daje internet. Uważa, że media powinny być jednocześnie i wolne, i szybkie. Oprócz polityki interesują go tematy społeczne i naukowe. Miłośnik gry słów i półsłówek - także w tytułach. W dzienniku.pl od kwietnia 2020 roku. Prywatnie dumny właściciel niebieskiego busika i przyjaciel psa Kluska.