Moskwa wykorzystała przepisy zakazujące "dyskredytowania" Sił Zbrojnych lub publikowania "fałszywych informacji", uchwalone, aby stłumić publiczną krytykę jej ofensywy wojskowej na Ukrainę - zauważa "The Moscow Times".
"Pokój i wolność" - krzyczał Iwanow, opuszczając salę sądową po ogłoszeniu wyroku. Jego zwolennicy odpowiadali okrzykami: "Jesteśmy z tobą. Nie jesteś sam".
"Dziennikarstwo już nie istnieje w Rosji"
We wpisach w mediach społecznościowych opublikowanych w 2022 r. na portalach społecznościowych Telegram i VKontake Iwanow krytykował rosyjską ofensywę wojskową na Ukrainie i jej działania w ukraińskim mieście Bucza.
Jestem dziennikarzem i moim zadaniem jest dostarczanie czytelnikom informacji. Tak właśnie robię. O tym, czy podrywają one autorytet wojskowych, czy też nie, decyduje już ta osoba, która przeczytała i przeanalizowała informacje - mówił dziennikarz na jednej z rozpraw.
Został aresztowany w ubiegłym roku, nie przyznał się do winy. W mowie końcowej przed sądem powiedział: - Dziennikarstwo już nie istnieje w Rosji.
Dziennikarz. W mediach od ćwierć wieku, pamiętający czasy, gdy papierowe gazety były jeszcze czarno-białe. Dziś zachwycony możliwościami, które daje internet. Uważa, że media powinny być jednocześnie i wolne, i szybkie. Oprócz polityki interesują go tematy społeczne i naukowe. Miłośnik gry słów i półsłówek - także w tytułach. W dzienniku.pl od kwietnia 2020 roku. Prywatnie dumny właściciel niebieskiego busika i przyjaciel psa Kluska.