Linie KLM ogłosiły, że "doszło do przerażającego incydentu, w którym osoba znalazła się wewnątrz włączonego silnika samolotu". Dyrektor generalny KLM Marjan Rintel oświadczył, że "nasze myśli są z krewnymi zmarłych i wszystkimi osobami, które widziały wypadek".
Do wypadku doszło w środę po południu.
Holenderskie flagi na lotnisku Schiphol opuszczone są po tym wypadku do połowy masztu.
Królewska Żandarmeria Wojskowa (KMar) poinformowała o wypadku na platformie X. Dotyczy to samolotu Embraer 190 linii KLM Cityhopper, który miał lecieć z Amsterdamu do Billund w Danii (lot KL1341).
Rzecznik lotniska powiedział NH Nieuws, że zdarzenie widzieli pasażerowie lotu i pracownicy portu lotniczego Schiphol. Dokładna liczba świadków nie jest na razie znana.
Żandarmeria wszczęła dochodzenie. Na miejsce skierowano także śledczych z holenderskiej Rady ds. Bezpieczeństwa.
Dziennikarz. W mediach od ćwierć wieku, pamiętający czasy, gdy papierowe gazety były jeszcze czarno-białe. Dziś zachwycony możliwościami, które daje internet. Uważa, że media powinny być jednocześnie i wolne, i szybkie. Oprócz polityki interesują go tematy społeczne i naukowe. Miłośnik gry słów i półsłówek - także w tytułach. W dzienniku.pl od kwietnia 2020 roku. Prywatnie dumny właściciel niebieskiego busika i przyjaciel psa Kluska.