Dziennik Gazeta Prawana logo

Orban: Ukraina nie wygra. Zaapelował do Zełenskiego

8 października 2024, 18:08
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Orban
Orban: Ukraina nie wygra. Zaapelował do Zełenskiego/PAP/EPA
Węgierski premier Viktor Orban powiedział we wtorek, że nie ma możliwości, by jego kraj został zaatakowany przez Rosję. NATO i art. 5 daje Węgrom totalne poczucie bezpieczeństwa -uzasadnił. Podkreślił także, że według niego Ukraina nie może wygrać na polu walki. 

Orban był we wtorek dostępny dla dziennikarzy w Parlamencie Europejskim w Strasburgu w związku z zaplanowaną na środę prezentacją priorytetów węgierskiego przewodnictwa w Radzie UE w drugim półroczu 2024 roku. Na początku konferencji prasowej Orban został zaatakowany przez mężczyznę. Według portalu 444.hu był to działacz opozycyjny Marton Gyekiczki. Skierował do Orbana pytanie: "Za ile sprzedałeś nasz kraj, panie premierze?". Został wyprowadzony przez strażników.

Szef węgierskiego rządu został zapytany m.in. o to, co zrobi, gdy jego kraj zostanie zaatakowany przez Rosję i czy wówczas zrobi to, co zaleca Ukrainie, a więc odda Władimirowi Putinowi część swojego terytorium. Orban odpowiedział, że takiej możliwości nie ma, ponieważ jego kraj jest w Sojuszu Północnoatlantyckim. NATO i art. 5 daje Węgrom totalne poczucie bezpieczeństwa - oznajmił. Artykuł ten, zapisany w Traktacie Północnoatlantyckim, nakazuje pozostałym państwom członkowskim Sojuszu udzielenie pomocy zaatakowanemu krajowi.

"Ukraina nie może wygrać na polu walki"

NATO jest szybsze niż Ukraina - dodał Orban. Tymczasem jego zdaniem, które - jak podkreślił - różni go od większości przywódców w UE, Ukraina nie może wygrać na polu walki. Skoro nie możecie wygrać na polu walki, musicie komunikować się, negocjować - zwrócił się do ukraińskiej dziennikarki zadającej pytanie.

Tymczasem w Luksemburgu we wtorek ministrowie finansów państw UE dyskutowali o nowej pożyczce w wysokości 35 mld euro, jakiej Unia chce udzielić Ukrainie. Kredyt, zabezpieczony zamrożonymi przez UE rosyjskimi aktywami, ma być wkładem Unii do wsparcia w formacie krajów G7, które łącznie wyniesie 45 mld euro. Węgry, oskarżane o nadużywanie jednomyślności, by blokować kwestie dotyczące wsparcia Ukrainy, nie będą mogły zablokować tej pożyczki, bowiem decyzja wymaga jedynie zgody większości krajów.

Orban nie chce przedłużenia sankcji

Węgry nie chcą jednak zgodzić się na wydłużenie okresu obowiązywania sankcji z sześciu do 36 miesięcy. Decyzja ta, która wymaga jednomyślności, bo dotyczy polityki sankcyjnej UE, ma zapewnić bardziej stabilne źródło spłaty pożyczki dla Ukrainy. Kraje członkowskie UE musiałyby przedłużać sankcje, w ramach których zamrażane są rosyjskie aktywa, nie co pół roku, ale co trzy lata.

Prowadzący spotkanie ministrów finansów w Luksemburgu szef węgierskiego resortu Mihaly Varga powiedział, że Węgry są zdania, że decyzja o przedłużeniu sankcji powinna zapaść po wyborach prezydenckich w Stanach Zjednoczonych, kiedy jasne stanie się podejście przyszłej amerykańskiej administracji do wojny w Ukrainie. Węgry wspierają kandydata Republikanów Donalda Trumpa. Orban zaproponował też we wtorek, by UE przygotowała się na wynik wyborów w USA podczas nieformalnego szczytu Wspólnoty 8 listopada w Budapeszcie.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj