Dziennik Gazeta Prawana logo

"Mokry kapiszon" propagandy Trumpa. Irańczycy byli szybsi

23 czerwca 2025, 13:46
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
adasd
"Mokry kapiszon" Trumpa. Irańczycy byli szybsi/PAP/EPA
Amerykańskie bomby spadły na irańskie ośrodki jądrowe, ale efekt – wbrew buńczucznym deklaracjom Donalda Trumpa – okazał się znacznie mniej spektakularny. Poza tym wciąż nie wiadomo, gdzie znajduje się 400 kilogramów wzbogaconego uranu, który Teheran w porę zdążył ukryć.

Lotnictwo USA i Izraela uderzyło w trzy kluczowe irańskie ośrodki jądrowe: w Natanz, Fordo i Isfahanie. Zrzucono na nie bomby penetrujące, odpalono pociski Tomahawk. Donald Trump ogłosił "całkowite zniszczenie" infrastruktury nuklearnej Iranu i triumfalnie napisał: "Zrównanie z ziemią to trafne określenie! To starzał w dziesiątkę!". Jednak, jak często w jego wypadku bywa, prawda okazuje się bardziej złożona, jeśli nie zgoła inna.

Jak podaje agencja Bloomberg, skutki nalotów będzie można ocenić po zaawansowanej analizie. Wstępne dane satelitarne i wypowiedzi amerykańskich urzędników sugerują, że część instalacji przetrwała. A zapasy wzbogaconego uranu zniknęły.

Fordo w lepszym stanie niż sądzono

Zdjęcia satelitarne ośrodka w Fordo, wykonane przez Maxar Technologies, pokazują kratery, zapadliska oraz możliwe zawalenia wejść do tuneli. Na powierzchni wzgórza, pod którym znajduje się kompleks, widoczne są ślady uderzeń pocisków. Mimo to jeden z większych budynków pomocniczych – najpewniej odpowiedzialny za wentylację – pozostał nienaruszony.

Według źródeł w izraelskiej armii, cytowanych przez amerykański dziennik "The New York Times", choć ośrodek został poważnie uszkodzony, to nie doszło do jego całkowitego zniszczenia. Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej (MAEA) poinformowała z kolei, że nie odnotowano żadnych emisji promieniowania.

Uran znika w ostatniej chwili

Kluczową rolę odegrał czas. Dwa źródła związane z izraelskim wywiadem przekazały "NYT", że Iran – w reakcji na groźby Trumpa – wywiózł z Isfahanu 400 kg uranu wzbogaconego do poziomu 60 proc., który przechowywano w małych pojemnikach, możliwych do transportu zwykłymi samochodami.

Szef MAEA Rafael Grossi potwierdził, że ostatni raz inspektorzy widzieli materiał tydzień przed atakiem. Na pytanie, czy uważa, że został on przeniesiony – odpowiedział: "Tak". Technicznie rzecz biorąc, uran o takim stopniu wzbogacenia jest niemal równoważny temu, który można użyć do produkcji bomby jądrowej.

Broni jądrowej "nie będzie". Ale co z uranem?

Wiceprezydent USA J.D. Vance przyznał, że choć Stany Zjednoczone nie są formalnie w stanie wojny z Iranem, to trwa "walka z jego programem nuklearnym". W rozmowie z NBC nie potwierdził jednak, że ośrodki atomowe zostały całkowicie zniszczone. – Nie mogę mówić o szczegółach wywiadowczych, ale mogę powiedzieć z pewnością, że opóźniliśmy postęp Iranu w kierunku zdobycia broni jądrowej – stwierdził.

Jak dodał, Irańczycy nie mają już sprzętu, który pozwoliłby przekształcić uran w gotową broń. Co jednak stało się z samym materiałem? – W najbliższych tygodniach podejmiemy działania, by zająć się tym paliwem. To jeden z tematów, które poruszymy z Iranem – powiedział Vance.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj