W Kijowie ogłoszono alarm przeciwlotniczy w trakcie niezapowiedzianej wizyty Marka Ruttego, sekretarza generalnego NATO. Powodem była groźba użycia pocisków balistycznych przez rosyjski myśliwiec. Rosyjskie groźby zbiegły się w czasie z rozmowami o bezpieczeństwie między NATO a Ukrainą.
Jak przekazały Siły Powietrzne Ukrainy, "Występuje zagrożenie użycia pocisków balistycznych ze wschodu". Mieszkańcy Kijowa otrzymali apel o pilne udanie się do schronów.
Wizyta Ruttego
Sekretarz generalny NATO przybył do Kijowa, aby spotkać się z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim. Rozmawiali o gwarancjach bezpieczeństwa, które dla Kijowa powinny być podobne do art. 5 Paktu Północnoatlantyckiego. Zgodnie z tym artykułem, atak na jednego członka Sojuszu uznawany jest za atak na wszystkich.
Incydent z alarmem przeciwlotniczym podkreśla napiętą sytuację na wschodniej granicy Europy. Wizyta wysokiego rangą przedstawiciela NATO i jednoczesna groźba ataku ze strony Rosji jasno pokazują, jak kluczowe jest wsparcie dla Ukrainy w obecnym konflikcie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|