Narciarze zwożeni byli w tzw. trybie zastępczym do dolnej stacji wyciągu. Następnie zjechali nartostradą do Kuźnic.
Na Kasprowy zostali wezwani również ratownicy TOPR, by w razie potrzeby ewakuować narciarzy z krzesełek. To na szczęście okazało się niepotrzebne. Nie wiadomo, jak szybko i kiedy silnik zostanie naprawiony.
Komunikat PLK ws. awarii
Polskie Koleje Linowe PKL zapewniły, że nikt nie odniósł obrażeń. Przy dolnej stacji narciarzom rozdano ciepłe napoje.
Trwają prace serwisowe, mające na celu usunięcie usterki silnika elektrycznego. Po ich zakończeniu zostanie przeprowadzony odbiór techniczny kolei przez Transportowy Dozór Techniczny, co jest warunkiem ponownego udostępnienia wyciągu narciarzom.
Przeprosiny i zwrot pieniędzy
Jak zapewniają PKL, narciarze, którzy zdecydowali się na dalszą jazdę nartostradą do Kuźnic, mogli nieodpłatnie skorzystać z transportu na szczyt koleją główną na Kasprowy Wierch, aby dalej korzystać z trasy w Dolinie Gąsienicowej. Natomiast osoby, które postanowiły zakończyć jazdę i zwrócić skipassy, otrzymały – zgodnie z regulaminem – pełen zwrot pieniędzy.
"Przepraszamy za zaistniałą sytuację i niedogodności z nią związane. O terminie planowanego udostępnienia kolei krzesełkowej w Dolinie Goryczkowej poinformujemy w komunikacie" – przekazały PKL.
Kolej krzesełkowa w Dolinie Goryczkowej to jeden z najstarszych wyciągów narciarskich na Podhalu. Powstał w 1968 roku. Od dekad funkcjonuje dzięki kolejnym doraźnym remontom.