Karol Nawrocki w jednym z wywiadów opowiedział o swojej rodzinie oraz dzieciństwie. Prezydenta podczas kampanii wyborczej, oprócz żony Marty i dzieci, wspierała także młodsza siostra Nina i mama Elżbieta.

Karol Nawrocki opowiedział o rodzicach

Prezydent przyszedł na świat 3 marca 1983 roku w Gdańsku. Jego ojciec miał na imię Ryszard. Przyszła głowa państwa mieszkała w bloku w gdańskiej dzielnicy Siedlce. To właśnie tam wciąż mieszka mama Karola Nawrockiego, czyli pani Elżbieta.

Reklama

"Nie nadążałem za swoim ojcem"

W rozmowie z Żurnalistą prezydent powiedział, że dorastał wśród ludzi "skrajnie do siebie niepodobnych". Przyznał, że jego tata "nie był tak wrażliwym gościem". (...) do ojca miałem taką miłość uciekającą, bo ja nie nadążałem za swoim ojcem, były takie momenty, że przez kilka lat go nie widziałem, gdzieś wyjeżdżał [...]. On spędzał ze mną czas, ale nie tak dużo, jak moja mama - wyjaśnił prezydent.

Co się stało z ojcem prezydenta?

Ojciec Karola Nawrockiego był tokarzem. W latach 90. pracował w stoczni. Przez trzy lata mieszkał i pracował w Wielkiej Brytanii. Prezydent wspominał, że zapamiętał ojca jako oczytanego człowieka, z którym mógł porozmawiać m.in. o historii, sporcie jak też polityce. Po śmierci Ryszarda Nawrockiego, to przyszły wówczas prezydent postanowił zająć się rodziną.

Jego siostra była wówczas nastolatką. Poczułem w sobie zew męskości. Wtedy byłem tym, który nie mógł wpaść w głęboki żal czy w głęboką histerię. Raczej starałem się zadbać o mamę i o siostrę - mówił Nawrocki.

Reklama

Kim jest mama Karola Nawrockiego?

Mama Karola Nawrockiego to z wykształcenia introligatorka, ale jak mówił Karol Nawrocki zajmowała się głównie rodziną i domem. Prowadziła znajdujący się niedaleko domu sklep zoologiczny.

Dyscypliny w moim domu nie było, myślę, że ja sam sobie wyznaczałem dyscyplinę [...]. Było raczej więcej luzu, mniej dyscypliny. Dochodziło nawet do takich sytuacji przy tym braku dyscypliny, że mama, gdy uznawała, że jestem zmęczony, a prosiłem ją, by obudziła mnie do szkoły, to ona podejmowała decyzję, że mnie nie obudzi [...]. I pamiętam, że o to się kłóciliśmy: "Mówię, jak mnie możesz nie obudzić, mam przecież swoje obowiązki w szkole!". "Nie, wczoraj wyglądałeś na zmęczonego, to cię nie budziłam". Więc nie nazwałbym swojego domu domem dyscypliny- mówił Karol Nawrocki.